Smak gettowego życia 25

25. odcinkiem kończymy cykl „Smak gettowego życia” Agnieszki Witkowskiej-Krych, zapoczątkowany w marcu ubiegłego roku, w którym autorka przybliżała m.in. kwestie wyżywienia mieszkańców getta, działalność doraźnie organizowanych punktów dożywiania przeznaczonych dla głodujących mieszkańców oraz kuchni żywiących dzieci i niemowlęta, Transferstelle.

6 maja 2020

Umschlagplatz

Bocznica kolejowa Dworca Gdańskiego, czyli plac przeładunkowy wraz z rampą i magazynami, w 1940 roku została przejęta przez Transferstelle, czyli placówkę koordynującą wymianę towarową getta ze światem zewnętrznym (Jacek Leociak, Spojrzenia na warszawskie getto. Stawki, Warszawa 2011, s. 21.). To głównie tą drogą trafiały do warszawskiej dzielnicy zamkniętej oficjalne transporty żywności, która później rozprowadzana była poprzez sklepy rozdzielcze między mieszkańcami. Miejsce to zyskało jednak złą sławę, gdy w lipcu 1942 roku stało się placem przeładunkowym nie tyle towarów, co ludzi wywożonych – jak głosiły oficjalne informacje – na wschód, do pracy.

W pierwszym okresie wysiedlenia osobom zgłaszającym się dobrowolnie na wyjazd obiecywano prowiant na drogę – chleb i marmoladę. Dla wygłodzonych ludzi, którzy czarno widzieli swoją przyszłość w getcie, był to niezwykle skuteczny argument, ułatwiający podjęcie decyzji o tym, by spakować najpotrzebniejsze rzeczy i stawić się na Umschlagplatzu, aby tam oczekiwać wyjazdu do pracy. Wizja długo niewidzianego i niejedzonego chleba po pierwsze dawała złudne poczucie, że choć na chwilę uda się nasycić głód, po drugie była iluzoryczną gwarancją tego, że Niemcy zatroszczą się o wyjeżdżających i przede wszystkim nie będą marnować aż tak dużej ilości jedzenia. Nie wszyscy jednak uwierzyli w propagandowe przyrzeczenia. Henryk Makower pisał po latach: „W tym strasznym czasie spowodowało to okropne zjawisko dobrowolnego zgłaszania się na wyjazd w zamian za bochenek chleba i kilogram marmolady. Ludzie ci sądzili, że wyjeżdżają do obozu pracy i mieli dużą nadzieję na przetrwanie. Te tragiczne postaci widziałem z tobołkami (wolno było zabierać piętnaście kilogramów, ale nie robiono trudności, jeżeli ktoś brał więcej, tobołki te były później odbierane) idące same w kierunku Umschlagu, czasami całe rodziny, omamione czarem chleba i marmolady. Widok ściskający serce. […] Jednak osób tych było stosunkowo niewiele. Olbrzymia większość biednych i bogatych, starych i młodych, zdrowych i chorych ze zgrozą myślała o możliwości wysiedlenia i robiła wszelkie możliwe wysiłki, żeby się uratować” (Henryk Makower, Pamiętnik z getta warszawskiego, Wrocław 1987, s. 58.). Dziś, być może, nasuwają się myśli, że ludzie, którzy sami zgłaszali się na Umschlagplatz, postępowali nieroztropnie, że być może uratowaliby swoje życie, gdyby przez jeszcze jakiś czas zostali w getcie, a potem jakoś z niego wyszli, że być może ten obiecany na drogę prowiant zwiódł ich i przytłumił zdolność realistycznej oceny sytuacji. Trudno jednak wyrokować o cudzych wyborach w sytuacji, kiedy nie doświadcza się długotrwałego głodu i tęsknoty za chociażby kromką czerstwego chleba.

A o tym, że chleb naprawdę był na wagę złota pisała po wojnie Marysia Szapiro: „Przyszłam [do domu], nikt się nawet nie oglądnął, nikt nie szepnął nic, nikt nie zapytał, czy przyniosłam jakiś towar, chociaż miałam wtedy ze sobą dwa bochenki chleba. Przecież wtedy bochenek chleba mieć to było takie szczęście, a oni się wcale nie cieszyli. Zrozumiałam, że oni są w żalu za [niedawno zmarłą] mamą, więc wyłożyłam chleb na stół i razem z nimi zaczęłam płakać. Każdy z nas czekał teraz spokojnie na śmierć” (Archiwum ŻIH, sygn. 301/6545.). Najstarsza siostra Marysi Szapiro, Estera, po tym, gdy udało jej się wyprawić młodsze rodzeństwo za mury getta, zdecydowała, że sama, dobrowolnie stawi się na Umschlagplatz. Nie czując już odpowiedzialności za rodzinę i chcąc w końcu, choćby na chwilę, nasycić głód obiecanym chlebem, zdecydowała, że wraz z innymi Żydami warszawskiego getta wyjedzie do Treblinki.

Agnieszka Witkowska-Krych – antropolożka kultury, hebraistka i socjolożka. Ceniona badaczka życia i spuścizny Janusza Korczaka, współpracowniczka Fundacji Forum Dialogu i Centrum Kultury Jidysz. W grudniu 2019 r. otrzymała jedną z nagród KLIO w konkursie na najlepszą książkę historyczną za „Mniej strachu. Fakty i mity o ostatniej drodze Janusza Korczaka i jego podopiecznych”.

Opr. Anna Kilian

Zdj. Umschlagplatz (domena publiczna)