Mordechaj „Merdek” Growas (1921–1943)

Działacz Ha-Szomer ha-Cair i żydowskiego ruchu oporu, dwukrotny uciekinier z pociągu do Treblinki, bohater powstania w getcie warszawskim.

Urodził się w 1921 roku w Warszawie. Niestety nie zachowały się żadne informacje na temat jego rodziny. Wiemy natomiast, że już jako nastolatek zaangażował się w działalność syjonistycznej organizacji lewicowej Ha-Szomer ha-Cair.

Po wybuchu wojny w 1939 roku znalazł się w getcie warszawskim, gdzie aktywnie włączył się w budowanie konspiracji. Kiedy 22 lipca 1942 roku Niemcy rozpoczęli tzw. Wielką Akcję – masową deportację Żydów z getta warszawskiego do obozu zagłady w Treblinka – Merdek wraz ze swoim przyjacielem z Ha-Szomer – Eliyahu „Elikiem” Różanskim, zostali schwytani, zaprowadzeni na Umschlagplatz i wsadzeni do pociągu do Treblinki. Udało im się jednak przeciąć drut kolczasty i wyskoczyć z transportu:

„Na szczęście skok miał miejsce w pobliżu Powązek. Pod wieczór, bez przeszkód, podeszli do muru cmentarza żydowskiego i weszli do środka. Byli tam grabarze, którzy pomogli im wrócić do getta. Dotarli o godzinie policyjnej, kiedy Niemców nie było w getcie. Wszystko dobrze się skończyło” – relacjonował po wojnie Israel Gutman.

Trzy tygodnie później ponownie trafił na Umschlagplatz, tym razem w towarzystwie towarzyszy z Żydowskiej Organizacji Bojowej – Margalit Landau, Eliyahu Różańskim oraz z Israelem Gutmanem, który wspominał:

„Około czwartej koła pociągu zaczęły stukać coraz głośniej i nagle przed naszymi oczami, niczym zwinny wąż, pojawiły się wielkie, szeroko otwarte wagony towarowe. W tym momencie wyłoniły się dziesiątki policjantów i z przerażającymi natarczywymi okrzykami skierowali tłum w stronę pociągu”. Niemieccy żołnierze stali z boku interweniując kopniakami i strzałami z pistoletów. Towarzysze żywili cichą nadzieję, że liderzy ŻOB pojawią się tam nagle i wyciągną ich z tego okrutnego miejsca. „Merde[MG3.1][MG3.2][DM3.3]k zdawał się czytać w naszych myślach i powiedział, że dowiedział się, że tego dnia nie było żadnych zwolnień, a Umschagplatz jest odcięty i zablokowany. (…) Kilka razy zostaliśmy pobici. Naziści przy drzwiach wagonów, uzbrojeni w bicze, z wyciągniętymi pistoletami, wpychali do środka coraz więcej ludzi”.

Kiedy pociąg ruszył, Merdek – mając już doświadczenie po wcześniejszej ucieczce – zajął miejsce przy drzwiach i zaczął tłumaczyć towarzyszom, jak wyskoczyć z wagonu, co zrobić po skoku i jak dotrzeć w stronę cmentarza. Obecni obawiali się, że próba ucieczki narazi wszystkich na niebezpieczeństwo, jednak członkowie ŻOB wiedzieli, że nie mają wyboru. Merdek skoczył jako pierwszy, za nim kolejni. Po ucieczce ukryli się w zagajniku przy torach i przeczekali do zmroku, po czym ruszyli w kierunku cmentarza przy ul. Okopowej.

„Kiedy dotarliśmy do ogrodzenia cmentarnego, usłyszeliśmy głos. Merdek siedział na szczycie drzewa. Wskazał miejsce, w którym musieliśmy przejść przez ogrodzenie. W środku spotkaliśmy wszystkich członków grupy”.
Gutman opisuje dalej powrót grupy do getta z pracownikami cmentarza oraz ich entuzjastyczne przyjęcie, a Merdek i Elik zostali uznani za bohaterów: „Merdek mówi i mówi… i wszyscy wokół słuchają”.

Gutman opisuje dalej powrót grupy do getta z pracownikami cmentarza oraz ich entuzjastyczne przyjęcie, a Merdek i Elik zostali uznani za bohaterów: „Merdek mówi i mówi… i wszyscy wokół słuchają”.

„23 sierpnia Szmuel (Bresław) znowu nas zebrał. Mówił o konieczności obrony w każdych okolicznościach. Nawet jeśli nie ma się broni. Zapytał, czy mamy jakieś źródła benzyny i zalecił, aby każdy zaopatrzył się w metalowy przyrząd, przydatny do walki. Tego wieczoru Merdek przyniósł kawałki żelaza, stertę złomu, którą zebrał na opuszczonych podwórkach i zaczął gromadzić zapasy”.

Po ponad miesiącu brutalnych łapanek, 6 września Niemcy rozpoczęli akcję, zwaną „kotłem na Miłej”[MG4.1][DM4.2] i w przeciągu tygodnia doprowadzili do deportacji kolejnych dziesiątek tysięcy Żydów [MG5.1]do Treblinki. Aktywiści ŻOB ukrywali się w tych dniach. Gutman wspomina, że Merdek, Alik i Margalit byli przeciwni biernemu ukrywaniu się – dążyli do podjęcia walki.

Growas wziął udział w pierwszej akcji bojowej ŻOB w styczniu 1943 roku (tzw. samoobrona styczniowa). Został przydzielony do roli magazyniera niewielkiego składu broni. Merdek protestował przeciwko wyłączeniu go z grupy bojowej, jednak Mordechaj Anielewicz[MG6.1][DM6.2] –dowódca ŻOB- uspokoił go, wskazując, że starcie może wybuchnąć w każdym miejscu – również przy magazynie.

 

Po zakończeniu akcji styczniowej ŻOB rozpoczął przygotowania do powstania. Organizacja została podzielona na grupy bojowe. 22-letni Merdek został dowódcą dziesięcioosobowego oddziału Ha-Szomer ha-Cair w getcie centralnym. Zajęli oni częściowo opuszczony dom przy ul. Nalewki 37, urządzając mieszkania na najwyższym piętrze.

W ciągu dnia członkowie grupy zdobywali żywność, gotowali, zbierali opał i przygotowywali umocnienia, m.in. kopiąc rowy pod miny[MG7.1]. Szkolenia z obsługi broni, prowadzone przez Lutka Rotblata odbywały się regularnie[MG8.1][DM8.2], a uzbrojenie przechowywano[MG9.1] w walizce pod łóżkiem. Mimo trudnych warunków w grupie panowała atmosfera mobilizacji i oczekiwania.

Growas odrzucał możliwość ucieczki z getta i przejścia do partyzantki, podzielając stanowisko Anielewicza. Walka miała rozegrać się w getcie – na ulicach, które wcześniej były świadkami deportacji i bezradności, teraz miały stać się frontem żydowskiej siły i zemsty.

Relacje między sąsiednimi grupami bojowymi były bardzo bliskie. Oddział Growasa (młodsi, mówiący po polsku bojowcy) współpracował ściśle z grupą dowodzoną przez Zacharię Artsztajna z organizacji Dror (trochę starsi bojowcy, mówiący głównie w jidysz). Kontakty między grupami nie ograniczały się tylko do przyjaźni. Od stycznia bramy getta i mury były strzeżone wspólnym wysiłkiem dniem i nocą. Członkowie grup bojowych spali w ubraniach, a strażnicy stali przy każdym domu.

19 kwietnia 1943 roku o 6 rano, oddziały niemieckie wkroczyły do getta. Zostały ostrzelane i obrzucone granatami i butelkami zapalającymi. Rozpoczęło się długo oczekiwane żydowskie powstanie zbrojne.

Jedna z pierwszych walk rozegrała się w rejonie skrzyżowania ulic Zamenhofa i Miłej. Oddział Growasa był jedną z czterech grup ŻOB walczących w tym miejscu. Bojowcy zajęli pozycje wokół placu, koncentrując ogień na jego środku. Chaim Frymer, w swych wspomnieniach, opisywał to starcie:

„Z balkonu widziałem ich w całej bezradności i bez ubrań. Powietrze było wypełnione okrzykami i wrzaskami, wielu z nich rzuciło się pod mury domów, szukając schronienia, ale wejścia do domów były zablokowane. Pośród hałasu, paniki i krzyków rannych usłyszałem coś w rodzaju żałobnego okrzyku Niemca, najwyraźniej zdumionego ‘Żydzi mają broń! Żydzi mają broń!” (…) Pamiętam, że jeden Niemiec został trafiony bezpośrednio koktajlem Mołotowa. (…) biegał w płomieniach, jak płonąca pochodnia”.

Bitwa trwała około godziny. [MG12.1][DM12.2]Niemcy zebrali zabitych i rannych i zaskoczeni oporem Żydów, wycofali się. Około godziny 8 rano, naziści weszli do getta po raz drugi. Wówczas dowodzenie oddziałami niemieckimi objął Jürgen Stroop. Na plac przy skrzyżowaniu ulic Zamenhofa i Miłej wjechał niemiecki czołg, za którym podążała kolumna piechoty.[MG13.1][DM13.2] Bojowcy obrzucili pojazd koktajlami Mołotowa oraz improwizowanymi bombami z żelaznych rur – czołg stanął w płomieniach.

Podekscytowany Merdek opowiadał później w bunkrze przy ul. Miłej o przebiegu walki. Ci, którzy nie byli obecni na placu, słuchali z fascynacją jego relacji – o przerażonych Niemcach szukających bezskutecznie schronienia, o Jankielu – bojowniku z jego grupy, który z balkonu ostrzeliwał przeciwnika z jedynego pistoletu typu „Schmeisser”, będącego w posiadaniu ŻOB-u[MG14.1][DM14.2]. Niestety, niemal całkowicie nieosłonięty został śmiertelnie ranny – był jedyną ofiarą po stronie żydowskiej tego dnia.

 

Dwie pierwsze bitwy, zakończone klęską Niemców, wywarły na nich silne wrażenie i zmusiły do wycofania się z getta. W ciągu kolejnych trzech dni zacięte walki toczyły się w kilku miejscach, zwłaszcza w rejonie Placu Muranowskiego, bronionego przez bojowników Żydowskiego Związku Wojskowego (ŻZW). 22 kwietnia Stroop rozpoczął systematyczne palenie getta, ulica po ulicy, aby zmusić ukrywających się Żydów do opuszczenia schronów.

24 kwietnia Niemcy wykryli kluczowy schron ŻOB przy ul. Miłej 29. Pod osłoną nocy, prowadząc ostrzał, część bojowców wraz z grupą cywilów przemieściła się do schronu przy ul. Miłej 9, a następnie do bunkra komendy ŻOB przy ul. Miłej 18.
W drugim tygodniu powstania walka przybrała charakter partyzancki – bojowcy otwierali ogień do Niemców głównie wówczas, gdy ci wchodzili do budynków i przeszukiwali je w poszukiwaniu bunkrów.

6 maja Merdek wraz z grupą 14 bojowców opuścił bunkier przy ul. Miłej 18 z zadaniem odnalezienia przejścia na stronę aryjską. Po drodze natknęli się jednak na Niemców i doszło do starcia, czterech z nich zostało rannych. Merdek, Tuwie Borzykowski oraz Izrael Kanał zaczęli uciekać; Niemcy ruszyli za nimi w pościg, ale zgubili trop. Bojowcy przeczekali dobę w kryjówce w piwnicy, po czym wrócili do bunkra przy Miłej.

 

Na miejscu zobaczyli przerażający widok. Z relacji kilku ocalałych wynikało, że 8 maja oddziały niemieckie, otoczyły bunkier przy ul. Miłej 18 – największy w getcie. Ukrywało się w nim dowództwo ŻOB-u z Mordechajem Anielewiczem, około 100 bojowców oraz blisko 200 cywilów. Po wezwaniu do poddania się część cywilów wyszła na zewnątrz, natomiast bojowcy podjęli próbę walki. Niemcy wrzucili do wnętrza granaty i świece dymne. W obliczu braku możliwości ucieczki wielu bojowców zdecydowało się na zbiorowe samobójstwo.

10 maja Merdek wraz z grupą ocalałych bojowców przedostał się kanałami poza mury getta by szukać schronienia w lasach w pobliżu Wyszkowa. Wkrótce stworzył dwudziestoosobowy oddział imienia poległego w bunkrze na Miłej Anielewicza, by prowadzić działalność partyzancką w strukturach Gwardii Ludowej.

4 czerwca 1943 roku wyruszyli na akcję w okolicach wsi Sadowne i ślad po nich zaginął. Okoliczności jego śmierci oraz los jego towarzyszy nie są do dziś w pełni wyjaśnione. Prawdopodobnie zostali zamordowani przez grupę działającą pod szyldem radykalnej prawicowej organizacji wojskowej „Miecz i Pług”, dowodzoną przez Norberta Gostomskiego ps. „Kulawy”, która napadała i zabijała ukrywających się w okolicy Żydów.

Nazwisko Mordechaja Growasa widnieje na tablicy przy Pomniku Ewakuacji Bojowników Getta Warszawskiego przy ul. Prostej 51 w Warszawie. Miejsce to upamiętnia również 37 żydowskich bojowców ewakuowanych kanałami 10 maja 1943 roku poza getto. Wojnę przeżyło jedynie ośmiu z nich.

Growas został w 1948 roku odznaczony pośmiertnie Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari.

 

Bibliografia:

Cukierman I., Nadmiar Pamięci. Siedem owych lat, Warszawa 2023.
Frymer Ch., Besod hamoredim begeto warsza [w:] Jediot Lohamei Hagetaot, 1956.
Gutman I., Żydzi warszawscy 1939-1943 Getto, podziemie, walka, Warszawa 1993.
Gutman I., Mered hanetsurim: Mordekhai Anilevits wemilhemet geto warsza, Jerozolima 2013.
Lubetkin C., Zagłada i Powstanie, Warszawa 1999.
„Prowincja noc. Życie i zagłada Żydów w dystrykcie warszawskim”, red. B. Engelking, J. Leociak, D. Libionka. Warszawa 2007.