Cywia Lubetkin (1914–1978)

Członkini dowództwa Żydowskiej Organizacji Bojowej, bohaterka powstania w getcie warszawskim oraz powstania warszawskiego. Pseudonim „Celina”.

„Przez kilka chwil byliśmy szczęśliwi. Widzieliśmy na własne oczy uciekających w popłochu Niemców. Żołnierze, którzy podbili świat uciekali przed żydowskimi chłopakami uzbrojonymi tylko w rewolwer czy granat” – wspominała Cywia Lubetkin po wojnie.
 

Urodziła się 9 listopada 1914 roku w Byteniu nieopodal Słonimia, na terenie obecnej Białorusi, w tradycyjnej żydowskiej rodzinie. Była córką Jaakowa-Izaaka oraz Chaji
(z domu Zilberman), którzy wspólnie prowadzili sklep. Miała pięć sióstr: Szifrę, Meitę, Goldę, Bunię i Lubę, oraz brata Szlomo.
 

Uczyła się w państwowej polskiej szkole, a także pobierała prywatne lekcje języka hebrajskiego. Biegle posługiwała się zarówno jidysz, jak i językiem polskim.
 

1. Lubetkin i Cukierman w 1946 roku
2. Cywia zeznaje na procesie Eichmana w 1961 roku.
3. Cywia Lubetkin z przyjaciółmi, w 1978 roku, na 3 miesiące przed jej śmiercią. Od lewej: Icchak Cukierman, Marek Edelman, Cywia Lubetkin, Luba Gewisser , Symcha Rotem „Kazik”.
4. Lubetkin i Symcha Rotem Rathajzer „Kazik” na ulicach Warszawy.
5. Cywia i Icchak w latach 50-tych w Izraelu.

Od młodych lat była aktywna w syjonistyczno-socjalistycznych organizacjach młodzieżowych. Jej zaangażowanie i energia z jaką pracowała przy organizacji kursów mających przygotować żydowską młodzież do emigracji do Palestyny zostało dostrzeżone przez kierownictwo „Droru” (hebr. Wolność). W drugiej połowie lat trzydziestych weszła
do komendy tej organizacji. Po latach jej entuzjazm wspominał Icchak Cukierman ps. Antek – wówczas również aktywny w „Drorze”:

„Przypominam sobie, że jeszcze w 1936 roku…odbywało się tam zebranie towarzyszy. (…) Kibuc w Kielcach liczył wtedy setki członków. (…)
Na środku stał stół, a obok stołu stała młoda dziewczyna i przemawiała.
I po każdym zdaniu uderzała ręką w stół. Zwróciłem na nią uwagę. Potem widziałem ją znowu w 1940 roku – co za siła!”

W 1939 roku była delegatką na XXI Światowy Kongres Syjonistyczny w Genewie.
Do Warszawy wróciła krótko przed wybuchem II wojny światowej. Po agresji Niemiec
na Polskę wyjechała na wschód — najpierw do Kowla, następnie do Lwowa, gdzie wraz
z innymi liderami Droru prowadziła działalność konspiracyjną. Na przełomie lat 1939 i 1940, mimo możliwości wyjazdu przez Rumunię do Palestyny, wróciła do Generalnego Gubernatorstwa, by tam kontynuować pracę w organizacji.
 

Zamieszkała przy ul. Dzielnej 34 w Warszawie, gdzie mieścił się ośrodek kierowniczy Droru w Polsce. Jeszcze przed utworzeniem getta zajmowała się m.in. pozyskiwaniem środków finansowych dla Droru. Jak wspominał Cukierman, „kręciła się po korytarzach rożnych instytucji, brała udział w posiedzeniach i spotkaniach. Była przedstawicielką Dror w różnych instytucjach. Była rozpoznawana”. W tym też okresie Lubetkin i Cukierman zostali parą.
 

Po zamknięciu getta warszawskiego Cywia aktywnie uczestniczyła w organizowaniu struktur oporu. Tworzony przez Dror kolektyw przy ul. Dzielnej 34, niekiedy określany przez jego członków kibucem, był – według słów Lubetkin: „jakby wydzieloną wyspą – jaskrawym przeciwieństwem żydowskiej Warszawy, wzburzonej i bezradnej. Kibuc na Dzielnej
był domem nie tylko dla towarzyszy (…) lecz również dla ludzi dalekich od naszegoruchu”. Żydowscy działacze spotykali się tam na wykładach i dyskusjach, które miały kontynuować przedwojenną pracę edukacyjną i wychowawczą. Z czasem powstało nawet nieformalne gimnazjum, którego funkcjonowanie było możliwe dzięki wsparciu towarzyszy przebywających za granicą:

„W ciągu długich miesięcy gimnazjum utrzymywało się z paczek przesyłanych nam przez towarzyszy z Wilna. Otrzymywaliśmy wędliny, masło i inne niedostępne nam delikatesy. Sprzedawaliśmy te ‘luksusowe artykuły’ i za uzyskane pieniądze kupowaliśmy chleb dla dzieci,
dla nauczycieli i ich rodzin. Przez całe miesiące nie mieliśmy bowiem środków na płace dla nauczycieli” — pisała po wojnie.

Na przełomie lat 1941 i 1942 do kierownictwa Droru oraz innych organizacji w getcie dotarły informacje o masowych mordach Żydów m.in. w Wilnie, a później także w obozie zagłady
w Chełmnie nad Nerem. Uświadomiło to części działaczy skalę planowanej przez Niemców Zagłady. Młodsi członkowie zaczęli dążyć do organizowania samoobrony, podczas gdy starsi zachowywali ostrożność.
 

Pierwszą szerszą inicjatywą było porozumienie lewicowych organizacji żydowskich: – PPR, Poalej Syjon Lewica, Haszomer Hacair i Dror, – które utworzyły Blok Antyfaszystowski. Organizacja ta podejmowała próby zdobycia broni, wydawała prasę podziemną
i przeciwdziałała deportacjom. Lubetkin była jedną z inicjatorek i członkiń jego kierownictwa.
 

Po rozpoczęciu przez Niemców 22 lipca 1942 roku tzw. wielkiej akcji deportacyjnej
do obozu zagłady w Treblince, 28 lipca uczestniczyła w spotkaniu założycielskim Żydowskiej Organizacji Bojowej. Została członkinią pierwszego dowództwa ŻOB, była także członkinią Żydowskiego Komitetu Narodowego i Żydowskiego Komitetu Koordynacyjnego.
 

Brała udział w pierwszej akcji zbrojnej ŻOB w styczniu 1943 roku. Oddział Droru, w którym znajdowali się m.in. Cukierman i Lubetkin, oczekiwał na Niemców w kamienicy przy
ul. Zamenhofa 58. Wchodzących do mieszkania Niemców zaskoczyły celne strzały
z pistoletu – Zacharie Artsztajn zdołał zabić dwóch z nich, a reszta patrolu zaczęła odwrót, chaotycznie strzelając w stronę Żydów. Walka przeniosła się na klatkę schodową, gdzie
w ślad za Niemcami żydowscy bojowcy rzucili kilka granatów.

„W starciu uczestniczyliśmy wszyscy, z czym kto mógł – granatem ręcznym, rewolwerem, żelaznym prętem, butelkami ze stężonym kwasem siarkowym. Zacharie i Henoch (Gutman) zebrali broń zabitych
i rannych Niemców. Pozostali gonili uciekających. Przez kilka chwil byliśmy szczęśliwi. Widzieliśmy na własne oczy uciekających w popłochu Niemców. Żołnierze, którzy podbili świat uciekali przed żydowskimi chłopakami uzbrojonym tylko w rewolwer czy granat” – opisywała akcję Lubetkin we wspomnieniach.

Akcja styczniowa znacząco wpłynęła na nastroje w getcie — wzrosło poparcie dla zbrojnego oporu, a także zmienił się stosunek Armii Krajowej do ŻOB, co przełożyło się na większe dostawy broni. Rozpoczęto intensywne przygotowania do powstania.

„Zorganizowanie powstania w Warszawie powierzono mi, Icchakowi Cukiermanowi, Mordechajowi Anielewiczowi, Miriam Hajnsdorf i Izraelowi Kanałowi” — pisała. Mimo to ani Lubetkin ani Hajnsdorf nie zajmowały wówczas formalnie żadnych ważnych pozycji w ŻOB. Wszystkie stanowiska kierownicze były obsadzone przez mężczyzn, co stanowiło wyraźne odstępstwo od zasad w organizacjach młodzieżowych, z których wywodziło
się kierownictwo ŻOB. Z relacji członków konspiracji wyraźnie wyłania się obraz kobiet, takich jak Lubetkin czy Altman, które cieszyły się dużym szacunkiem i nieformalnym autorytetem swoich towarzyszy broni, lecz formalnie nie kierowały żadnymi oddziałami.
O roli samej Cywii może świadczyć fakt, że to ona miała rozmawiać z kierownikiem Zakładu Zaopatrywania, Abrahamem Gepnerem, o tym ile środków ŻOB będzie mógł od niego otrzymać.
 

19 kwietnia 1943 roku Niemcy przystąpili do ostatecznej likwidacji getta. Wybuchło powstanie. Lubetkin pełniła w teorii funkcję łączniczki — przemieszczała się między bunkrami i utrzymywała łączność między dowództwem, a walczącymi oddziałami.
W praktyce wielokrotnie sama podejmowała ważne decyzje, jak wtedy, gdy wybierała
do których schronów kierować powstańców ze zniszczonych kryjówek. Jedna z historii, które opowiadała po wojnie, wyraźnie wskazuje jak ważna była jej pozycja w ŻOB. Gdy po kilku dniach walk dotarła do jednej z grup bojowych, jej członkowie na powitanie urządzili małą uroczystość, szykując Cywii – rzecz niesłychana w warunkach powstania – odświeżającą kąpiel i kolację z pieczoną kurą.
 

Kilka dni później dotarła do bunkra przy ul. Miłej 18, gdzie znajdowało się dowództwo ŻOB. W tym okresie nastroje powstańców zaczęły się pogarszać. Ustał kontakt z polską konspiracją poza murami, a Niemcy zaczęli systemowe niszczenie kolejnych kwartałów zabudowy getta. Po wojnie Lubetkin opowiadała o towarzyszących jej wówczas myślach: „Nękało nas pytanie, na które nie było odpowiedzi: Co teraz? W całym getcie bezradność. Nie ma wyjścia. […] Wszystkie nasze plany zawaliły się”. W tym okresie Anielewicz podjął decyzję o tym, by szukać drogi ucieczki z płonącego getta. W tym celu wysłał kanałami kilka grup, mających ustalić, dokąd one prowadzą i czy są drożne. Najbardziej obiecującą drogą okazało się wyjście przez bunkier na ul. Franciszkańskiej 22, z którego przebito przejście
do kanałów. 7 maja wieczorem Lubetkin i Chaim Frymer zostali wysłani z Miłej do tej kryjówki, gdzie przebywał wówczas także Marek Edelman, by planować ewakuację kanałami.
Gdy kończyli rozmowę zaczynało świtać. Lubetkin chciała wrócić na Miłą, lecz – jak opowiadała po latach Pnina Grynszpan-Frymer:
 

„Wtedy Chaim (Frymer) powiedział do Cywii: ‘Ty jesteś mój komendant, ale tym razem
ja twojego rozkazu nie wykonam’. Cywia zgodziła się; za dnia było zbyt niebezpiecznie
by chodzić po getcie, no i oni zostali z nami w bunkrze. Właśnie tego dnia bunkier przy Miłej został wykryty. Można powiedzieć, że Chaim ocalił Cywii życie. Przecież gdyby oni wrócili
na Miłą, to zginęliby razem z Mordechajem i innymi”.
 

Lubetkin, Frymer i Edelman wyruszyli na Miłą wieczorem, gdzie ich oczom ukazał
się przeraźliwy widok kilku bojowników ŻOB, którym udało się przeżyć atak Niemców
na bunkier na Miłej – całych we krwi, charczących, leżących nieprzytomnie na ziemi.
Z ich opowieści wynikało, że na wezwanie Niemców ze schronu wyszli cywile, a około setki bojowców pozostało w podziemiach. Większość z nich zginęła śmiercią samobójczą
lub też zatruta gazem ze świec dymnych wrzuconych przez Niemców.
 

W nocy z 8 na 9 maja Lubetkin i Edelman wydali polecenie pozostałym przy życiu bojowcom by zejść do kanału i kierować się za przewodnikami w stronę włazu
na ul. Prostej
. Po ponad dobie marszu i oczekiwania na dogodną okazję, około południa
10 maja, powstańcy wyszli z kanału i wskoczyli na pakę oczekującej na nich ciężarówki.
Nie wszyscy zdołali się jednak pomieścić, a ewakuacji pozostałych nie zdołano zorganizować.
Do końca życia Cywii towarzyszyło poczucie winy związane z pozostawieniem powstańców
w kanale.
 

Po wydostaniu się z getta dołączyła do grupy ocalałych bojowników w lasach
pod Łomiankami. Utworzono tam tymczasowe dowództwo ŻOB, w skład którego weszła Cywia. Wkrótce dołączył do nich Cukierman, który przebywał poza gettem od 13 kwietnia, jako przedstawiciel ŻOB w tej części Warszawy. Po śmierci Anielewicza, on objął funkcję dowódcy organizacji.
 

Ze względu na zagrożenie grupa musiała opuścić lasy i szukać schronienia w Warszawie. Cukierman koncentrował działania na otrzymaniu obiecanego wsparcia od AK, jednak pomoc nie nadchodziła. Udało się zdobyć kryjówki w Warszawie dla nielicznych bojowników, reszta była zmuszona przyjąć propozycję Armii Ludowej by przenieść ŻOB-owców do obozów partyzanckich w lasach nadbużańskich.
 

Cywia opuściła las 19 maja i trafiła do mieszkania na ul. Komitetową 4, gdzie ukrywała się razem z Antkiem, Edelmanem i Symcha Rotem- Kazikiem. Przez rok po upadku powstania w getcie do wybuchu powstania warszawskiego, byli zmuszeni zmieniać kryjówki wiele razy. Cywia, która w getcie, nawet w czasie powstania, poruszała się nocą swobodnie, po tzw. stronie aryjskiej, nie mogła wychodzić na ulicę, ze względu na „zbyt żydowski wygląd”. Popadła w związku z tym w depresję. Prześladowały ją zagłada getta, utrata bliskich przyjaciół, poczucie winy i wyrzuty sumienia z powodu opuszczenia bojowników na Miłej, a później w kanałach. Jej mąż, miał „lepszy wygląd” i często wychodził, co potęgowało cierpienia Cywii, która martwiła się o niego.
 

Mimo tego, Lubetkin brała udział w podejmowaniu decyzji, często miała ostatnie zdanie, jeśli chodziło o akcje przeprowadzane po tzw. stronie aryjskiej przez Antka i Kazika. Wspólnie udzielali pomocy przebywającym tam Żydom, organizowali kryjówki, przeciwdziałali szmalcownikom, wspierali także grupy oporu w innych gettach i obozach.

Po wybuchu powstania warszawskiego 1 sierpnia 1944 roku ocalałe kierownictwo ŻOB zdecydowało się wziąć w nim udział i walczyć razem z Polakami.

„Pod wieczór usiedliśmy we trójkę, Icchak, Cywia i ja (…) i podjęliśmy decyzję, by spotkać się z przywódcami Poalej Syjon-Lewicy, aby ocalali członkowie ruchu wspólnie przystąpili (…) do Krajowej Rady Narodowej (…)” – opowiadał po wojnie Tuwie Borzykowski.

Dowództwo ŻOB podjęło starania by przyłączyć się do AK jako żydowski odział powstańczy. „Przyjęto nas obojętnie, chłodno” – pisała Cywia o spotkaniu z dowództwem AK. Żydów natomiast przyjęła z otwartymi rękoma Armia Ludowa, pozwalając na utworzenie zjednoczonego oddziału powstańczego. „Przyłączyliśmy się do powstania, by walczyć, a nie po to, by udawać, że jesteśmy bojownikami”, powiedziała Cywia, na sugestię AL, by Żydzi nie narażali swego życia i walczyli tylko w okolicach kwatery głównej.
 

Żydowskiemu oddziałowi liczącemu 22 osoby powierzono pozycję przy barykadzie na ul. Mostowej, przy zjeździe ze skarpy wiślanej. Pod koniec sierpnia, gdy sytuacja walczących na Starym Mieście powstańców stała się krytyczna, dowództwo powstania podjęło decyzję o ewakuacji walczących. Tym razem Lubetkin, Cukierman i Edelman przeszli kanałami na Żoliborz, gdzie dotarli do domu Basi i Adolfa Bermanów. Basia Temkin-Berman opisywała w swym „Dzienniku…” jak 30 sierpnia 1944 roku nagle w jej drzwiach stanęło 3 przybyszy:

„Na czele bosy, obszarpany, z obowiązaną, rozkudłaną głową, w niemieckiej pelerynie ochronnej kroczy Antek (Cukierman); za nim jakaś drobna dziewczyna z czołem i szyją w plastrach i opatrunkach, w której domyślam się Cywii (Lubetkin); potem jakiś czarny chłopiec w wojskowej czapce (…) okazuje się, że to Marek Edelman.”

Bermanowie nakarmili, przebrali przybyszów i ugościli ich. Miesiąc później Basia Berman zanotowała:

„Wieczorem, koło siódmej, przychodził Antek z Celiną (Lubetkin), piło się razem kawę i gadało do dziesiątej. Zżyliśmy się z nimi ogromnie. Byli to naprawdę nieprzeciętni ludzie. Ogromnie polubiłam Celinę, która okazała się znacznie mądrzejsza niż sobie wyobrażałam. Opowiadała godzinami historie, które brzmiały jak baśnie z tysiąca i jednej nocy”.

Po kapitulacji powstania Lubetkin ukrywała się wraz z pozostałymi przy życiu bojownikami ŻOB w ruinach Warszawy, w piwnicy pod mieszkaniem przy Promyka 6. W mieszkaniu tym przebywały trzy starsze Żydówki ukrywające się pod tzw. aryjskimi nazwiskami. Cywia, Antek, Marek Edelman, Tuwie Borzykowski i kilka innych osób, spędzili w tej piwnicy sześć tygodni. Aż do 15 listopada, kiedy Niemcy zaczęli niszczyć budynek. Śmierć ponownie zajrzała w oczy wykończonej garstce bojowników. W ostatnim momencie przybyła delegacja ratownicza kierowana przez doktora Stanisława Świtala – ordynatora szpitala Czerwonego Krzyża w Boernerowie pod Warszawą.
 

Dwóch najsłabszych ocalałych położono na nosze, które nieśli na zmianę ratownicy i pozostali mężczyźni z grupy. Aby ukryć typowo żydowski wygląd Edelmana, zabandażowano mu głowę. Cywia oraz Tosia Goliborska miały na sobie chłopskie ubrania i każda niosła na plecach worek pełen staroci. Z pewnymi przygodami po kilku godzinach drogi przez ruiny miasta wszyscy szczęśliwie dotarli do szpitala, gdzie zostali umyci i przeszli badania lekarskie.Doktor Śwital dopiero po wojnie dowiedział się, że uratowani przez niego ludzie to byli pozostali przy życiu członkowie komendy i bojowcy ŻOB.
 

Cywia i Antek ukrywali się następnie w mieszkaniu we Włochach obok Grodziska. Tam Cywia dowiedziała się, że jest w ciąży. Para podjęła trudną emocjonalnie decyzję o usunięciu ciąży, jako że ich niepewna sytuacja ciągłego zagrożenia życia, nie pozwalała na urodzenie dziecka. Antek bardzo to przeżywał, nawet wiele lat po wojnie.

17 stycznia 1945 r., w dniu wkroczenia Armii Czerwonej do Warszawy, Cywia i Antek udali się na rynek miasta.

„W godzinach popołudniowych ukazały się radzieckie czołgi. Ludzie całowali się i ściskali. My zaś, Żydzi, staliśmy smutni i przygnębieni”, opowiadała Cywia.

Niedługo później, zaangażowała się w pomoc ocalałym z Zagłady: poszukiwała zaginionych, zakładała kibuce oraz ośrodki szkoleniowe, koordynowała emigrację Żydów do Palestyny.

Biuro Cywii i Antka pełniło funkcję zarówno ośrodka socjalnego, jak i ośrodka emigracyjnego ruchu, gdzie emisariusze z Palestyny również znajdowali swój pierwszy dom.

Sama na aliję (emigrację do Izraela) czekała jeszcze rok.
 

Pomijając jednak wszystkie te odmienne podejścia, wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z jednego: nie mogliśmy odbudować naszego zrujnowanego życia w Polsce” – zeznała w 1946 roku.

W 1946 roku wyemigrowała wraz z mężem do Palestyny. Po powstaniu państwa Izrael współtworzyła kibuc Lochamej-ha-Geta’ot (Bojowników Getta) oraz była inicjatorką Muzeum Bojowników Getta. Tam urodziła dwoje dzieci: Szimona (1947) i Yael (1949).

W 1961 roku zeznawała w procesie Adolfa Eichmanna.

Swoje wspomnienia opublikowała m.in. w książce „Zagłada i powstanie” (1979).

Zmarła w 1978 roku w kibucu Lochamej-ha-Geta’ot.
 

Bibliografia:

Cukierman I., Nadmiar Pamięci. Siedem owych lat, Warszawa 2023.

Gutman I., Mered hanetsurim: Mordekhai Anilevits wemilhemet geto warsza, Jerozolima 2013.

Lubetkin C., Zagłada i Powstanie, Warszawa 1999.

Lubetkin, C., Ahronim al hahoma, Ein Harod: 1946.

Temkin-Berman B., Dziennik z Podziemia, Warszawa 2000.

Grupińska A., Ciągle po Kole. Rozmowy z żołnierzami getta warszawskiego, Wołowiec 2013.

Cwika D., Dapei Edut – 96 Hawrei Mikubuc Lohamei Hagetaot, Tel Aviv 1984.

Gutterman B., Na Warcie – o Cywii Lubetkin po aryjskiej stronie Warszawy i w powstaniu warszawskim,”Zagłada Żydów. Studia i Materiały”, 8/2012, s. 271-288