„Pasiaki” na warszawskich ulicach

Losy Żydów uwolnionych z Gęsiówki

1 sierpnia 1944 r., w momencie wybuchu Powstania Warszawskiego na terenie Warszawy nadal przebywało prawdopodobnie kilkanaście tysięcy Żydów. Większość z nich ukrywała się pod fałszywymi tożsamościami lub w przygotowanych kryjówkach. W odmiennej sytuacji znajdowali się żydowscy więźniowie warszawskiego obozu koncentracyjnego i cieszącego się złą sławą więzienia na Pawiaku.

W relacjach uczestników i świadków Powstania Warszawskiego często przewija się motyw spotkań z odzianymi w pasiaste biało-błękitne stroje byłymi żydowskimi więźniami KL Warschau, potocznie określanego mianem Gęsiówki. Około 50 więźniów obozu zostało wyzwolonych już pierwszego dnia powstania na Stawkach przez oddział Kedywu Okręgu Warszawskiego AK, kolejnych 324 mężczyzn i 24 kobiety (te ostatnie przeniesiono niedawno z więzienia na Pawiaku) uwolnili żołnierze harcerskiego batalionu „Zośka”, którzy 5 sierpnia opanowali teren obozu.

Żydowskie więźniarki uwolnione z Gęsiówki, domena publiczna.

Żydowskie więźniarki uwolnione z Gęsiówki, domena publiczna.

Konzentrationslager Warschau powstał w lipcu 1943 r. na terenie getta warszawskiego na rozległym terenie położonym wzdłuż ulicy Gęsiej, pomiędzy ulicami Okopową, Zamenhofa, Glinianą, Ostrowską i Wołyńską. Więziono w nim Żydów z Węgier, Grecji, Belgii, Francji, Niemiec i Austrii, a także Polski. Przez obóz przewinęło się ich ponad 7000. Obecność Żydów europejskich w Warszawie nie była przypadkowa– Niemcy nie chcieli, żeby mogli oni nawiązywać kontakty z ludnością polską. Ich zadaniem była rozbiórka ruin getta oraz pozyskiwanie z nich wszystkiego, co miało dla III Rzeszy jakąkolwiek wartość. Z początku pomyślany jako samodzielny obóz, KL Warschau został ostatecznie przekształcony w filię obozu koncentracyjnego KL Lublin, znanego powszechnie jako Majdanek. Warunki panujące w obozie, w połączeniu z epidemią tyfusu, wyczerpującą fizycznie pracą i niskimi temperaturami panującymi jesienią i zimą zdziesiątkowały więźniów. Większość z pozostałych przy życiu Niemcy ewakuowali w marszu śmierci w lipcu 1944 r., w obozie pozostało jedynie kilkuset.

Nieoczekiwaną wolność więźniowie przyjęli ze zrozumiałym entuzjazmem. „Otoczył nas tłum uwolnionych więźniów Żydów. Istna wieża Babel. Ze wszystkich stron widziałem rozpromienione twarze. Dziesiątki ludzi jednocześnie mówiących w różnych językach, ubranych w pasiaste, biało-niebieskie ubrania, cieszących się odzyskaną wolnością” wspominał zdobycie Gęsiówki Bogdan Deczkowski „Laudański” z batalionu „Zośka”. Znaczna część uwolnionych Żydów natychmiast zadeklarowała gotowość do walki z Niemcami i została przyjęta do powstańczych oddziałów. Dochodziło jednak do incydentów o zgoła odmiennym charakterze – Bronisław Anlen (przewieziony na Gęsiówkę z Pawiaka wraz z grupą żydowskich więźniów i więźniarek na dzień przed wybuchem powstania) wzmiankuje o rozstrzelaniu kilku niemieckich Żydów, których powstańcy, jak się zdaje, wzięli za przebranych esesmanów.

Dalsze losy uwolnionych z obozu Żydów były bardzo zróżnicowane. Najlepiej radzili sobie Żydzi z Polski lub mówiący po polsku, z których wielu dołączyło do harcerskich batalionów AK.

Bezpośrednio po wyzwoleniu obozu Henryk Lederman zameldował się z grupą ochotników gotowych do walki Wacławowi Micucie „Wackowi”, dowódcy zdobycznego czołgu, którym powstańcy staranowali bramę obozu.  Część z nich dołączyła do plutonu pancernego batalionu „Zośka”, pozostali zostali zatrudnieni w kwatermistrzostwie i służbach pomocniczych.

Około 50-osobowa grupa więźniów dołączyła do batalionu „Wigry” – gdzie żydowską drużyną miał dowodzić przedwojenny bokser żydowskiego klubu Makabi, Stanisław Kenigswein. Żydowskich wyzwoleńców przyjął także trzeci harcerski batalion AK „Parasol”. W jego szeregach znalazł się m.in. Henryk Poznański „Bystry”, który zasłynął później jako jeden z najlepszych przewodników po stołecznych kanałach.

Na Gęsiówce więzieni byli także lekarze, którzy w większości przyłączyli się do powstańczych służb medycznych – Bronisław Anlen jako „dr Bronisław” pracował wraz z Leonem Kadysiewiczem-Kosińskim w zaimprowizowanym szpitalu polowym na terenie wyzwolonej Gęsiówki, następnie w szpitalu polowym na Starówce. Z kolei Sołtan Safijew jako „Doktor Turek” został lekarzem w „Parasolu”. W swojej relacji Stanisław Likiernik wspomina greckiego lekarza, który zajmował się jego raną w powstańczym szpitalu: „oni razem nade mną radzili, bo skóra mi [się] nie zarastała, było tak zwane dzikie mięso. Robili to po łacinie, bo to był jedyny język wspólny między lekarzem greckim i moim kolegą”. O czterech żydowskich lekarzach z Gęsiówki wspominają Krystyna Zawadzka i Lida ZIental-Markiewicz. Lekarze ci pracowali później w Szpitalu im. Karola i Marii na Lesznie.

Większość byłych więźniów Gęsiówki nie miała jednak możliwości walki z bronią w ręku, bądź to z uwagi na niedobory w uzbrojeniu, bądź z powodu braku doświadczenia wojskowego. Dla wielu problemem była także bariera językowa –  większość więźniów z Grecji, Węgier i Francji nie mówiła po polsku i rzadko kiedy byli przyjmowani do oddziałów bojowych. Na tym tle wyjątkiem był Jacques Otidett z Salonik, który z grupą innych wyzwoleńców otrzymał broń i walczył na Starówce i w Śródmieściu. Wśród europejskich Żydów byli również przedwojenni polscy emigranci – uwolniony na Stawkach Chaim Goldstein, uważany przez Niemców za obywatela Francji, zgłosił swój akces do powstania, biorąc następnie udział w walkach na Woli i Starówce.

Cudzoziemcy zazwyczaj kierowani byli do budowy barykad, odgruzowywania zawalonych budynków i przenoszenia rannych, pracowali w piekarniach, łaźniach i innych miejscach. Większość z tych działań odbywała się pod nieustannym ogniem nieprzyjaciela i nierzadko kończyła się ranami lub śmiercią. W walkach na Woli poległo co najmniej kilkudziesięciu uwolnionych Żydów, znacznie więcej zostało zamordowanych przez Niemców. David Edelman z Francji poległ w walce już następnego dnia po wyzwoleniu, a tego samego dnia około 50 uwolnionych Żydów Niemcy rozstrzelali na ul. Wolskiej.

Leon „Lolek” Kopelman wspomina podobną sytuację: „Z Alei Szucha przeprowadzono nas na Wolę do kościoła. Tam między innymi byli Żydzi z Węgier, przywiezieni swojego czasu z Auschwitz na Gęsiówkę. Dwóch z nich zwróciło się do Niemca. Powiedzieli, że oni są z Auschwitz i nie mają nic wspólnego z powstaniem. W odpowiedzi Niemiec postawił ich pod ścianą i rozstrzelał”.

Nie wszyscy wyzwoleni znaleźli się w jednostkach AK – w relacjach pojawia się złożona z byłych więźniów Gęsiówki Międzynarodowa Brygada Żydowska Służby Pomocniczej Armii Ludowej, którą dowodził Jan Fotek „Wieńczysław”, a szefem sztabu był niejaki dr Stern z Bratysławy. Jej działalność i sam fakt istnienia nie są w pełni udokumentowane, ale zadania nie różniły się wiele od tych przydzielanych Żydom przez AK – budowa barykad, pomoc w transporcie rannych, gaszenie pożarów itp.

Choć wydaje się to trudne do wyobrażenia, pewna liczba uwolnionych Żydów znalazła się nawet w szeregach jednostek Narodowych Sił Zbrojnych, ale świadomość ich tożsamości raczej nie była powszechna wśród ich towarzyszy. Swoje pochodzenie ukrywała także większość Żydów polskich biorących udział w powstaniu w szeregach AK.

Żydzi walczyli i pracowali na najtrudniejszych odcinkach, a ich odwaga była powszechnie podziwiana. Kilku z nich otrzymało Krzyże Walecznych, zarówno podczas powstania jak i po wojnie. Zdarzały się też jednak incydenty antysemickie, w większości polegające na agresji werbalnej i niewybrednych komentarzach, choć odnotowano też kilkakrotnie przypadki morderstw żydowskich bojowników przez ich polskich towarzyszy broni. O jednym z nich wspomina Chaim Goldstein, inny przytacza w swojej relacji Bronisław Anlen. W obronie Żydów występowali niejednokrotnie zarówno ich polscy koledzy z oddziału, jak i cywilni warszawiacy. Robili to także sami Żydzi – Kazik Ratajzer (Symcha Rotem) wspomina interwencję w obronie grupy węgierskich Żydów, zmuszanych pod groźbą broni przez powstańców do wynoszenia żywności z płonących Hal Mirowskich. Edward Kossoy pisze o przypadku zabicia sprawcy jednego z morderstw przez uzbrojonych Żydów węgierskich.

Cywile, którzy nie dołączyli do jednostek powstańczych, dzielili losy ludności Warszawy, ukrywali się w piwnicach i podziemiach, nierzadko ginąc w niemieckich bombardowaniach. Czasem trafiali pod opiekę Polaków. Dwóch Żydów z Gęsiówki wzięła do domu na Kruczej matka Stefana Bursiaka. Z kolei więźniarka z Pawiaka Maria Renata Lubińska trafiła wraz z koleżanką pod opiekę małżeństwa mieszkającego na Muranowie. Następnego dnia do ich drzwi zapukali funkcjonariusze powstańczej policji, którzy aresztowali gospodarzy. Jak się okazało, gościnni gospodarze byli znanymi kolaborantami i szmalcownikami, a obecność w ich domu uwolnionych Żydówek miała pełnić funkcję zasłony dymnej. Najtrudniejsza była sytuacja Żydów obcokrajowców, którzy wyróżniali się wyglądem i strojem (tylko części z nich udało się zamienić obozowe pasiaki na cywilne ubrania). Tych pozostawiono samym sobie i mogli jedynie liczyć na to, że ktoś się nimi zaopiekuje. Dla większości zaabsorbowanych kwestiami własnego przeżycia mieszkańców Warszawy byli tylko egzotycznym kolorytem, „pasiakami” których przelotnie dostrzegano i wymieniano w relacjach, lecz nie nawiązywano z nimi bliższego kontaktu. Mieczysław Madejski z „Zośki” w swoich wspomnieniach z wyzwolenia Gęsiówki mówi otwarcie: „była pewna grupa, [która] od razu się zorganizowała i się zameldowała, że chcą walczyć razem z nami przeciwko Niemcom. Ci Żydzi zostali podzieleni, takie mieli możliwości: albo dostać broń i walczyć wspólnie z nami albo przyjść jako pomoc do zaopatrzenia, do nas. Taka grupa się do nas [dołączyła], chyba było dziesięciu czy dwunastu, którzy się do nas dołączyli, w ten sposób, że pomagali – nosili nasze zaopatrzenie, byli członkami naszego zespołu. Częściowo uzbrojeni i nieuzbrojeni, ale się nas trzymali. Trzecia grupa, której powiedziano: >>Jeżeli nie chcecie ani tak, ani tak, to macie, przebierzcie się w cywilne ubrania i łączcie się z ludnością cywilną<<”.

Spotkanie z francuskimi i węgierskimi Żydami z Gęsiówki wspomina Aniela Pinon-Gacka z Franciszkańskiej: „Żydzi przez trzy dni gościli na naszym podwórku. Starali się na swój sposób okazywać nam wdzięczność, rąbali drzewo, przenosili pakunki, napełniali beczki wodą itp. Sypiali pod gołym niebem, na szczęście ciepłe, gwiaździste, sierpniowe noce nie dokuczały im zbytnio. Wśród Żydów greckich znajdował się młody tenor opery w Salonikach, który bardzo chętnie śpiewał nam po grecku i włosku najpiękniejsze arie operowe”.

Po upadku Starówki część byłych więźniów Gęsiówki przeszła wraz z oddziałami powstańczymi kanałami do Śródmieścia oraz na Powiśle, gdzie pewna część z nich doczekała końca powstania. Dowódców i ich sztaby przeprowadził najbardziej doświadczony z kanałowych przewodników żydowskich – „Bystry”.  Znaczna grupa cudzoziemskich Żydów z Gęsiówki pozostała jednak na Starówce i padła ofiarą niemieckich mordów. Andrzej Korzon wspomina: „przed tym domem siedzieli Żydzi węgierscy wyzwoleni z Pawiaka, ale jeszcze w tych swoich pasiakach, z nieodrosłymi włosami. Tak że nikt nie zadbał o to, żeby ich przebrać. Chociaż i tak wątpliwe, żeby się ukryli, bo te włosy ich zdradzały, fizjonomia, plus włosy jeszcze. No ale może by się niektórym udało, a tak niestety zostali niewątpliwie tutaj rozwaleni”. Jak się zdaje, relacja ta wspomina o Żydach greckich, nie węgierskich.  

Wieku Żydów zginęło w walkach lub podczas służby. Henryk Lederman i „Bystry” zginęli podczas walk na Czerniakowie, Sołtan Safijew, „Dr. Turek” wraz z innym oswobodzonym z Gęsiówki Żydem Peterem Forrö „Pawłem” zostali zastrzeleni przez Niemców na Powiślu podczas próby negocjacji.

Po ostatecznym upadku powstania ci spośród Żydów z Gęsiówki, którzy przeżyli, stanęli przed niełatwym wyborem – mogli opuścić miasto wraz z kapitulującymi oddziałami powstańczymi, próbować udawać cywili, wydostać się na własną rękę lub ukryć się w ruinach. Żadna z tych możliwości nie gwarantowała przeżycia, każda jednak znalazła swoich zwolenników. Z powstańcami wyszli ostatni członkowie plutonu pancernego „Zośki”. W ten sam sposób uratowany został holenderski Żyd o imieniu Carl, który w powstaniu służył jako osobisty kucharz pułkownika „Radosława” i otrzymał od AK fałszywe papiery na nazwisko Karol Kucharek.

Niektórzy żydowscy ocaleńcy zdołali przepłynąć Wisłę i dostali się na prawy brzeg, zajęty już przez Armię Czerwoną, inni utonęli w jej nurtach. Henryk Skalski wspomina Żyda z Gęsiówki, który skoczył w nurty Wisły ze statku „Bajka” trzymając krzesło, które miało służyć jako pływak.

Edward Kossoy wspomina grupę greckich Żydów, która wydostała się z miasta udając Romów i podróżowała potem wozem po okolicznych wsiach. Danuta Dąbrowska, która wyszła wraz z ludnością cywilną, spotkała jednego z Żydów z batalionu „Wigry” po upadku powstania w Pruszkowie. Przed obóz w Pruszkowie przeszła także pod fałszywą tożsamością Zofia Samstein. Wspomniany już Leon Kopelman w szpitalu w Milanówku napotkał znajomego greckiego Żyda o nazwisku Ino Varsano, podającego się za Francuza. Kopelman zdołał zorganizować mu kryjówkę na wsi. Sześciu Greków z Gęsiówki, wśród których znalazł się Jacques Otidett, opuściło Warszawę wraz z ludnością cywilną i doczekało nadejścia wojsk sowieckich i polskich, ukrywając się w lasach w okolicach Grodziska. “Wyzwoliciele” natychmiast aresztowali ich i przetrzymywali aż do końca wojny.

Niewielka część uwolnionych z Gęsiówki Żydów podjęła decyzję o pozostaniu w zrujnowanym mieście i szukania szansy na przeżycie w lepiej lub gorzej przygotowanych kryjówkach. Byli wśród nich Chaim Goldstein, ukrywający się z towarzyszami na Franciszkańskiej, Jakub Wiśnia i jego grupa w bunkrze na Twardej, czy nieznany z imienia Grek, który wraz z grupą Bernarda Goldsteina przebywał w kryjówce na Wspólnej. Prawdopodobnie poza nimi w gruzach próbowali się skryć także inni, lecz padli ofiarą Niemców przeszukujących ruiny Warszawy – w źródłach wzmiankowana jest na przykład egzekucja grupy Żydów z Gęsiówki 2 października 1944 r. na pl. Krasińskich.

Ilu więźniów Gęsiówki przeżyło wojnę? Edward Kossoy szacuje ich liczbę na ok. 80, w tym kilkunastu Żydów greckich. Szersze relacje złożyło kilku z nich, w tym Chaim Goldstein, Bronisław Anlen, Edward Kossoy. O losach pozostałych dowiadujemy się z rozproszonych strzępków informacji. Przykładowo: jedna z weteranek powstania spotkała po wojnie w Radomiu ocalonego z Gęsiówki Żyda, który rozpoznał ją i zaoferował jej pomoc. Leon Kopelman wpadł na swojego znajomego Greko-Francuza na Pradze, gdzie pracował jako szofer w fabryce Wedla. Stefan Bursiak w styczniu 1945 r. zetknął się na Kruczej ze znajomymi Żydami z grupy ukrywającej się w bunkrze na Twardej.

Odyseja byłych więźniów KL Warschau pozostaje jedynie niewielkim epizodem w historii Powstania Warszawskiego, świadczy jednak o tym, że nawet w obliczu niemal całkowitego wyniszczenia warszawskich Żydów możliwe były akty ratunku, solidarności i oporu wobec Zagłady. Wyzwolenie Gęsiówki nadal stanowi istotny element historii relacji polsko-żydowskich oraz pamięci o żydowskiej społeczności Warszawy.

 

Marcin Bartosiewicz


Źródła:

Anlen B., Relacje 301/6418 i 302-259 w Archiwum ŻIH.
Bursiak S., Relacja w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.
Cywiński F., Relacja301/6297 w Archiwum ŻIH.
Dąbrowska D., Relacja 301/5719 w Archiwum ŻIH.
Engelking B., Libionka D., Żydzi w powstańczej Warszawie”, Warszawa 2009.
Kamiński A., Zośka i Parasol”, Warszawa 2023.
Korzon A., Relacja w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.
Kossoy, E., Relacja w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.
Likiernik S., Relacja w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.
Lubińska M.R., Relacja w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.
Madejski M., Relacja w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.
Otidett J., Relacja 301/2033 w Archiwum ŻIH.
Pamiętniki żołnierzy Baonu AK „Zośka”, t. 1, Warszawa 2013.
Poliker Z., Relacja 301/7019.
Rotem S., Wspomnienia powstańca z warszawskiego getta, Warszawa 2012.
Sas R., Relacja w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.
Skalski H., Relacja w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.
Wyganowska-Eriksson A., Pluton pancerny Batalionu „Zośka” w Powstaniu Warszawskim, Gdańsk 2018.
Zawadzka K., Relacja w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.
Ziental-Markiewicz L., Relacja w Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.