Wyzwolenie i pamięć

Wyzwolenie i pamięć

27 stycznia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu i 75. rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau. Zapraszamy do lektury felietonu dra Pawła Wieczorka, w którym autor przybliża m.in. sytuację w obozie na przełomie 1944 i 1945 r. i opisuje starania Niemców, by w sieci stworzonych przez siebie obozów zatrzeć wszelkie ślady zbrodni

27 stycznia 2020

Wszyscy mówili, że Rosjanie przybędą niedługo” – pisał po latach Primo Levi, skazaniec przebywający w KL Monowitz. Jednak zaraz po tych słowach przyznawał: „Nie można było uwierzyć w to naprawdę” (S. Friedlander, Czas eksterminacji. Nazistowskie Niemcy i Żydzi 1939–1945, Warszawa 2010, s. 723.). Kiedy przed bramami KL Birkenau pojawili się pierwsi radzieccy żołnierze, niektórzy z więźniów wybiegli im naprzeciw: „Ściskaliśmy ich i całowaliśmy, płakaliśmy z radości, byliśmy uratowani” (N. Wachsmann, Historia nazistowskich obozów koncentracyjnych, Warszawa 2016, s. 611.), wspominał Otto Wolken, więzień tego obozu.

Cytowani powyżej – wbrew beznadziejnym warunkom i nieustannym zagrożeniom – przetrwali. Odzyskali prawo do życia pod koniec stycznia 1945 roku. Nie wiedzieli dlaczego – czy przez przypadek, czy przez akt łaski udzielony im przez los. Zapewne jak większość, być może wszyscy z byłych więźniów, niczym mantrę powtarzali zasadnicze i fundamentalne pytanie: „Czy powinienem przetrwać gdy tylu ludzi zginęło ?” (Z. Jagoda, S. Kłodziński, J. Masłowski, Więźniowie Oświęcimia, Kraków – Wrocław, 1984, s. 131.). Był to dylemat jak trauma – na trwałe przypisany Ocalonym. Świadomym, że w takim miejscu jak obóz koncentracyjny, o przetrwaniu więźniów w niewielkim stopniu albo wcale decydowały funkcja, praca, hart fizyczny i psychiczny, poddanie się woli niemieckich katów czy praca w szeregach Sonderkommando. Wszystko było wyłącznie pochodną okoliczności, w jakich znaleźli się zniewoleni ludzie. Dlatego zapewne Primo Levi w pełni świadomie tak wspominał przeszłość obozową: „Kto przebywa w łagrach, ten odzwyczaja się od nadziei, a nawet od ufania własnemu rozumowi. W obozach myślenie nie jest potrzebne, gdyż wypadki rozwijają się najczęściej w sposób nieprzewidziany. Jest szkodliwe, gdyż powoduje zdolność odczuwania, które jest źródłem bólu i które dzięki jakiemuś przezornemu prawu naturalnemu ulega stępieniu, gdy cierpienie przekracza pewną granicę” (S.Friedlander, op.cit., s. 723.).

System sieci obozów koncentracyjnych był dzieckiem faszystowsko–nacjonalistycznej ideologii i terroru, więc jego kres mógł nastąpić pod warunkiem upadku hitlerowskiego państwa. Zwiastunem tego, że niemieckie państwo chyli się ku upadkowi były kontrofensywa wojsk alianckich (radzieckich, brytyjskich i amerykańskich) w parze z klęskami ponoszonymi przez niemieckie wojska na wszystkich frontach w Europie. Równolegle z tym na terenach wschodnich postępował proces odkrywania miejsc zbrodni dokonywanych przez Niemców: obozów koncentracyjnych. Pierwszym wyzwolonym pod koniec lipca 1944 roku był KL Lublin, powszechnie znany jako Majdanek. O ile niemieckim zarządcom i podległym im służbom obozowym udało się przetransportować do innych obozów koncentracyjnych większość z żyjących wciąż więźniów, o tyle niepowodzeniem zakończyły się próby zlikwidowania dowodów zbrodni (komory gazowe i piece krematoryjne) i zatarcia po nich śladów (szczątki zwłok, dobytek ofiar, stosy włosów). Niedługo potem zdjęcia z tego miejsca kaźni ukazały się w alianckiej prasie. Odtąd dla Niemców zacieranie śladów zbrodni stało się celem nadrzędnym.

Co dało upublicznienie prawdy o niemieckich zbrodniach? Na pewno nie odpowiedź na pytanie, dlaczego państwa wchodzące w skład antyfaszystowskiej koalicji, jak USA czy Wielka Brytania, dotąd nie zareagowały na docierające do nich informacje o dokonywanym ludobójstwie. Równolegle bowiem w tym samym czasie w KL Auschwitz–Birkenau setkami tysięcy mordowani byli Żydzi węgierscy. Świadomi swej przyszłości (czy też jej kresu) na pewno byli Żydzi wcieleni w szeregi Sonderkommando. Gdy we wrześniu 1944 roku dobiegała końca zagłada węgierskich Żydów, wiedzieli, że wkrótce taki sam los i ich czeka: SS zaczęła prowadzić wśród nich selekcję. Oni nie posiadali broni, by przeciwstawić się dwóm tysiącom wszechobecnych esesmanów. Nie mieli też szansy na wsparcie ze strony Polaków. Ci bowiem liczyli na rychłe wyzwolenie przez zbliżającą się Armię Radziecką. Nie chcieli narażać współwięźniów na odpowiedzialność zbiorową – kolejne masowe mordy dokonywane przez niemieckich katów. Różnice presji między obozem koncentracyjnym a fabryką śmierci rozbijały wspólny opór.

Bunt Żydów pracujących w krematorium IV (dołączyli do nich ludzie z II krematorium) wybuchł 7 października 1944 roku. Trwał krótko. Błyskawicznie został stłumiony. Zginęło dwóch esesmanów, kilkunastu zostało rannych. Dla Żydów cena tego aktu odwagi była najwyższa. Spośród około 900 osób z Sonderkommando kilkuset zginęło podejmując walkę, kolejne setki zamordowano po stłumieniu buntu. Henryk Mandelbaum tak o tym opowiadał: „Kazali nam się położyć twarzą do ziemi i trzymać ręce z tyłu, a potem rozstrzeliwali co trzeciego. Część moich kolegów z Sonderkommanda straciła życie, a reszta musiała wrócić do pracy. Dla nas nigdy nie było większej nadziei” (L. Rees, Holokaust. Nowa historia, Warszawa, 2018, s. 465 – 466.). Do końca listopada w szeregach Sonderkommanda przetrwało niespełna sto osób.

Władze niemieckie czyniły wszystko, by nie powtórzyć „błędu” z KL Lublin – nie dopuścić do ujawnienia funkcji, jakie pełnił KL Auschwitz–Birkenau. Choć ta zbrodnicza machina wciąż działała, to od października wstrzymano rozbudowę systemu obozowego, na przełomie października i listopada przestano dokonywać mordów w komorach gazowych, a od listopada rozpoczęto wyburzanie kompleksu eksterminacyjnego Birkenau. W parze z „oczyszczaniem” miejsc po spaleniskach, usuwaniem resztek kości i popiołów po ofiarach, opróżnianiem magazynów i wywózką w głąb Niemiec przedmiotów zagrabionych ofiarom, następował demontaż urządzeń technicznych krematoriów i komór gazowych, a następnie ich wywóz w do KL Gross Rosen albo KL Mauthausen (w pobliżu tego ostatniego planowano wybudować nowy kompleks, mający służyć dalszemu unicestwianiu ludzi). Wbrew pogłoskom o stawianiu zaciętego oporu wojskom radzieckim, na przełomie grudnia 1944 i stycznia 1945 roku z KL Auschwitz–Birkenau wpierw uciekło dowództwo, za nim zaś większość esesmanów. Czynili tak na pewno nie dlatego, że zaczęli się wstydzić swych zbrodniczych czynów, lecz wyłącznie po to, by ocalić własne życie. W pierwszych tygodniach 1945 roku rozpoczynał się ostatni już rozdział w dziejach największego niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady na ziemiach polskich: KL Auschwitz– Birkenau.

Ostatni apel, na którym obecnych było prawie 70 tysięcy więźniarek i więźniów odbył się 17 stycznia 1945 roku. Dzień później po raz ostatni nadany został więźniowi, niemieckiemu przestępcy, numer obozowy: 202 499 (D. Czech, Konzentrationslager Auschwitz – zarys historyczny, [w:] Oświęcim. Hitlerowski obóz zagłady, Warszawa, 1981, s. 36.). W pierwszej i drugiej dekadzie stycznia oddziały SS dokonały mordów na kilkuset więźniach. Ostatnim ze środków, który posłużył do realizacji zbrodniczych działań stały się tzw. „marsze śmierci”. W dniach 17–23 stycznia 1945 roku około 60 tysięcy więźniów zmuszono do opuszczenia kompleksu obozowego. W drodze „na zachód” kilkanaście tysięcy osób zmarło z wycieńczenia, zamarzło, zginęło z rąk esesmanów. Tak było w przypadku ośmiuset więźniów z podobozu Janinagrube. Po osiemnastodniowym marszu do KL Gross Rosen dotarło dwustu. 18 stycznia z Birkenau wypędzono trzy tysiące więźniów. Do Geppersdorf (Mielęcin koło Zgorzelca), po trwającym blisko półtora miesiąca marszu, dotarło 280 Żydów (W. Sofsky, Ustrój terroru: obóz koncentracyjny, Warszawa 2016, s. 57 – 58.). „Tych, którzy nie potrafili już iść dalej, rozstrzeliwano” – relacjonowała Żydówka ze Słowacji, Silvia Vesela – „Droga była usłana trupami” (L.Rees, Holokaust. Nowa historia, Warszawa, 2018, s. 471 – 472.). Niemieccy strażnicy, zgodnie z rozkazem Himmlera, mieli „dopilnować, aby żaden więzień obozu koncentracyjnego na pewno nie wpadł w ręce wroga” (S. Friedlander, Czas eksterminacji. Nazistowskie Niemcy i Żydzi 1939 – 1945, Warszawa 2010, s. 720 – 721.). Pragnęli wiernie dopełnić swoich obowiązków.

Ostatnie dni stycznia starali się przetrwać ci, których Niemcy planowali zgładzić na terenie obozu. Więźniowie – pozostało ich kilka tysięcy – wbrew niemieckiej woli i obozowemu bezprawiu, dożyli wyzwolenia. Esesmani na kilka godzin przed ucieczką zdołali wysadzić w powietrze ostatnie krematorium. Wyzwoliciele – żołnierze radzieccy – po wkroczeniu na teren obozu zobaczyli wymowne, milczące świadectwa dokonywanych tu przez lata zbrodni. Baraki – sześć nadpalonych magazynów z „dobrami” ofiar obozu. Niemcy nie zdążyli ich wywieźć ani zniszczyć: prawie 350 tysięcy garniturów męskich, ponad 800 tysięcy damskich sukienek i płaszczy, tysiące par butów, stosy dziecięcych ubrań, niezliczona ilość okularów, pędzli do golenia i protez zębowych. W pomieszczeniach garbarni zalegały tony włosów (W. Sofsky, Ustrój terroru: obóz koncentracyjny, Warszawa 2016, s. 356.). Wszystko przesiąknięte – dosłownie – śmiercią.

Otoczony kolczastym drutem pod wysokim napięciem, KL Auschwitz–Birkenau służył izolacji ludzi, niszczeniu duchowej i cielesnej egzystencji, spychaniu życia do poziomu animalnego. Obowiązujący na jego terenie reżim przemocy i nędzy eliminował indywidualną swobodę ruchu, burzył poczucie czasu i wtrącał ludzi w trwały stan umierania (W. Sofsky, Ustrój terroru: obóz koncentracyjny, Warszawa 2016, s. 356.). Nade wszystko jednak obóz ten służył do fabrycznego unicestwiania człowieczeństwa. Do KL Auschwitz–Birkenau zesłano ponad 1,3 mln więźniów. Większość z nich – około 1,1 mln – została bestialsko wymordowana. Prawie milion (około 960 tysięcy) było ofiar żydowskich – z Węgier (około 438 tysięcy), Polski (około 300 tysięcy) i z innych krajów europejskich. Uśmiercono dziesiątki tysięcy Polaków, Romów, Rosjan i przedstawicieli innych narodów (D. Libionka, Zagłada Żydów w Generalnym Gubernatorstwie, Lublin 2017, s. 238.). Wszystko działo się na gruncie judeochrześcijańskiej cywilizacji – w centrum Europy.

Dlatego dnia 1 listopada 2005 roku – na 42. sesji plenarnej Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych – przyjęta została „Rezolucja 60/7” wyznaczająca dzień 27 stycznia corocznym Międzynarodowym Dniem Pamięci o ofiarach Holokaustu. Dla uczczenia pamięci Żydów pomordowanych w czasie II wojny światowej przez nazistowskie Niemcy. Data szczególna: wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz–Birkenau. Po sześćdziesięciu latach. Ważna jest pamięć.

dr Paweł Wieczorek

opr. Anna Kilian

Zdj. domena publiczna

Źródła – układ chronologiczny:

K. Smoleń, Oświęcim 1940 – 1945, Oświęcim, 1965;
D. Czech, Konzentrationslager Auschwitz – zarys historyczny, [w:] Oświęcim. Hitlerowski obóz zagłady, Warszawa, 1981;
T. Iwaszko, Więźniowie, [w:] Oświęcim. Hitlerowski obóz zagłady, Warszawa, 1981;
A. Strzelecki, Wyzwolenie obozu i akcja pomocy wyzwolonym więźniom, [w:] Oświęcim. Hitlerowski obóz zagłady, Warszawa, 1981;
Z. Jagoda, S.Kłodziński, J.Masłowski, Więźniowie Oświęcimia, Kraków – Wrocław, 1984;
L. Rees, Auschwitz. Naziści. Ostateczne rozwiązanie, Warszawa 2005;
S. Friedlander, Czas eksterminacji. Nazistowskie Niemcy i Żydzi 1939 – 1945, Warszawa 2010;
W. Sofsky, Ustrój terroru: obóz koncentracyjny, Warszawa 2016;
N. Wachsmann, Historia nazistowskich obozów koncentracyjnych, Warszawa 2016;
D. Libionka, Zagłada Żydów w Generalnym Gubernatorstwie, Lublin 2017;
L. Rees, Holokaust. Nowa historia, Warszawa, 2018.

Paweł Wieczorek- doktor nauk humanistycznych. Specjalność: historia najnowsza. Współpraca: United States Holocaust Memorial Museum w Waszyngtonie, Żydowski Instytut Historyczny oraz Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce. Laureat konkursu Żydowskiego Instytutu Historycznego na najlepszą pracę doktorską im. M.Bałabana (2014). Uczestnik międzynarodowego projektu badawczego „Pogromy Żydów na ziemiach polskich w XIX i XX wieku” (2013- 2016). Autor artykułów i książek. Zainteresowania badawcze: stosunki polsko – żydowskie po 1945 r., żydowskie ruchy społeczne i polityczne, mniejszości narodowe i etniczne w Polsce, zimna wojna, totalitaryzm.




Aleksander Ładoś – jeden z największych „ratowników holokaustowych” w historii

Aleksander Ładoś – jeden z największych „ratowników holokaustowych” w historii

O prekursorskich działaniach grupy berneńskiej – zwanej grupą Ładosia – będących głęboko zakonspirowaną operacją państwową ratowania Żydów, cenie ludzkiego życia i rosnących na całym świecie nastrojach antysemickich rozmawiamy z Jakubem Kumochem, ambasadorem RP w Szwajcarii, pod którego redakcją ukazała się nakładem Instytutu Pileckiego „Lista Ładosia. Spis osób, na których nazwiska w okresie II wojny światowej zostały wystawione paszporty latynoamerykańskie przez Poselstwo RP i organizacje żydowskie w Szwajcarii”

22 stycznia 2020

Opracowanie tzw. listy Ładosia obwołano największym odkryciem holokaustowym ostatnich lat. Czy zgadza się Pan z takim stwierdzeniem?

Trudno mi jest oceniać własną pracę badawczą, czy też pracę mojego zespołu. Cieszę się, że współtworzyłem listę przy współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej, Żydowskim Instytutem Historycznym, Instytutem Pileckiego i Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Ja tylko dołożyłem swoją cegiełkę. To jest dopiero początek prac. Jeszcze nie poznaliśmy całej prawdy. Wciąż brakuje nazwisk na liście. Wiemy – widać to po numerach seryjnych paszportów – że grupa Ładosia wyprodukowała więcej dokumentów, niż obecnie mamy ludzi na liście. Było ich prawdopodobnie osiem, może 10 tysięcy, a lista zawiera 3262 nazwiska, czyli mniej, niż 40 procent. Dopiero, kiedy zaczną się do nas odzywać rodziny żydowskie z całego świata – już właściwie zaczęły – będziemy w stanie uzupełniać liczby. To badanie będzie trwało latami – Instytut Pileckiego będzie zapewne publikował kolejne wznowienia listy Ładosia w miarę posuwających się prac i procesu poszukiwań.

Jaka jest wiedza na temat działań grupy berneńskiej, zwanej grupą Ładosia wśród europejskich i światowych badaczy Holokaustu?

Tu jest pewien problem. Wiedza, że w Szwajcarii podejmowano próby ratowania ludzi przy pomocy paszportów południowoamerykańskich, znajduje się na obrzeżach badań nad Holokaustem, ale jest. Stąd wiele osób odnosi wrażenie, że już sporo na ten temat napisano. Nie do końca tak jest. Przede wszystkim zajmowano się do tej pory tym, jak uzyskiwano paszporty, jak je dostarczano i jak ich używano, ale już nie tym, kto je wyprodukował i w jakich okolicznościach. My zajęliśmy się grupą ludzi, która je wyprodukowała. Nie zajęliśmy się natomiast współpracownikami grupy Ładosia, a były to setki osób. Zajęliśmy się tym, do kogo w rezultacie trafiły i czy to była akcja skuteczna. Staramy się maksymalnie wyważyć nasze wnioski.

O tym, że była to akcja produktywna świadczy to, ile osób mogło się dzięki niej uratować…

Tak, ale nie należy zapominać, że większość posiadaczy paszportów Ładosia zginęła. Z naszych badań wynika, że co najmniej 25 – 35 % z nich przeżyło. W Polsce jest to mniej – 15%, może 20%, ale w Holandii ocalała większość posiadaczy paszportów Ładosia.

Odsetek ocalonych jest bardzo duży, zważywszy na warunki i liczbę zaangażowanych w akcję osób. Bardzo trudno było przecież utrzymać jej tajność, niezbędną do tego, by ratować ludzi…

Żaden z sześciu członków grupy Ładosia nic nie powiedział na jej temat. Myślę, że ci ludzie, wychowani w tradycjach niepodległościowych, wzorem dawnej konspiracji zaprzysięgli milczenie w tej sprawie. Pisali o tym po wojnie w bardzo oszczędny sposób. Juliusz Kühl nie nadmienił w swoich wspomnieniach ani słowem o tym, że był jednym z „fałszerzy” paszportów. Ładoś nie zdążył niczego napisać. Abraham Silberschein napisał najwięcej, ale wyrażał się bardzo oględnie. Nawet Abwehrze nie udało się zinfiltrować jądra grupy. Poza policją szwajcarską, która słusznie zauważyła, że paszporty są polską podróbką, a w paragwajskich znajduje się pismo Konstantego Rokickiego. . Ale szwajcarskie dokumenty zostały na lata utajnione. To była bardzo profesjonalnie prowadzona grupa konspiracyjna, którą można odtworzyć jedynie po szczątkowych danych.

W tak licznej grupie zaangażowanych w akcję osób nie było żadnego słabego ogniwa?

Były słabe ogniwa, ale na szczęście nie zostały zidentyfikowane. Poniekąd z tej słabości korzystamy w badaniach. Na przykład zbyt szczegółowa dokumentacja sporządzona przez Silberscheina narażająca wówczas wielu ludzi albo fakt, że Rokicki nie zadbał o udawanie innego charakteru pisma spowodowały, że mamy materiał badawczy. Co do samej grupy to nie była ona jednolita i składała się z różnych kręgów wtajemniczenia. Polityczne jądro decyzyjne tworzyło Poselstwo RP z ambasadorem Aleksandrem Ładosiem i jego zastępcą Stefanem Ryniewiczem, konsulem-„fałszerzem” Konstantym Rokickim i Juliuszem Kühlem – polskim Żydem, który był głównym punktem kontaktowym dla organizacji żydowskich i dzięki któremu miały one zaufanie do Poselstwa RP – oraz dwie organizacje: jedna pomagająca Żydom religijnym, Agudat Israel, z Chaimem Eissem na czele, a druga świeckim, RELICO, reprezentowana przez jej założyciela, Abrahama Silberscheina. Z lektury korespondencji członków grupy można się dowiedzieć, że wszyscy w niej orientowali się, kto się czym zajmuje – Silberschein wiedział, że o pomoc w sprawie konsula Peru może prosić Ryniewicza, że blankiety można wziąć od Rokickiego, Eiss wiedział o Rokickim, wszyscy wiedzieli o Kühlu i o tym, że Ładoś wspiera tę akcję i można liczyć na jego interwencję. Wszyscy spoza grupy sądzili, że ich kontakt jest tym „ratującym”. Stąd siatka Silberscheina była zdania, że paszporty to Silberschein, siatka Eissa, że paszporty to Eiss, a ludzie, którzy znali Kühla uważali, że produkował je Kühl. Natomiast władze Szwajcarii wiedziały, że operacja, w której najaktywniejsi są Żydzi, ma poparcie państwa alianckiego, które może zrobić skandal i choć pozbawione terytorium, to liczy się w polityce międzynarodowej. Dawało to organizacjom żydowskim, wykonującym znaczną część pracy kancelaryjnej, ochronę. Odnoszą się do niej wielokrotnie w swoich pismach zarówno Eiss, który nazywał Ładosia Sprawiedliwym wśród Narodów Świata na wiele lat przed powstaniem Yad Vashem, jak i Silberschein, który napisał, że akcja miała pełne poparcie polskiego poselstwa. Gdyby nie Ładoś, Silberschein we wrześniu 1943 roku nie wyszedłby z aresztu. Zresztą jego zakulisową rolę widać w niecodziennej depeszy, kiedy prosił szefa MSZ RP o … kondolencje dla wdowy po śmierci posła Haiti. Podkreślam: posła dalekiego kraju akredytowanego daleko od Polski i nie mającego z nią nic wspólnego.

Czyli takie działanie poza etykietą…

Tak, Ładoś prawdopodobnie załatwił, by poseł Haiti przymknął oko, kiedy jego konsulowie handlowali paszportami. Inaczej dlaczego miał go nazywać „naszym prawdziwym przyjacielem”?… Zresztą fałszowane paszporty zostały uznane, ponieważ nastąpiła interwencja państwa polskiego w stolicach latynoamerykańskich. Są tego ślady – depesze, akt uznania paszportów Paragwaju przez MSZ. To nie była indywidualna, lecz państwowa operacja.

Historia grupy Ładosia jest niezwykła i warta zrealizowania thrillera historycznego. Do tej pory powstał jedynie dokument Roberta Kaczmarka „Paszporty Paragwaju”, nakręcony w 2018 roku…

Wielokrotnie już mówiłem, że jeżeli ktokolwiek chciałby zrobić taki film, to – dopóki jestem ambasadorem w Szwajcarii – udostępnię oryginalne wnętrza rezydencji ambasadora z czasów, kiedy to wszystko się wydarzyło. To jest ewidentnie temat na film. Ta historia zasługuje na porządny film fabularny, tym bardziej że Ładoś jest jednym z największych „ratowników holokaustowych” w historii. Można go porównać z największymi – Raoulem Wallenbergiem, Chiune Sugiharą, czy Carlem Lutzem. Nie porównuję tu liczb, ponieważ istniały różne uwarunkowania. Ładoś jako pierwszy zastosował schemat ratowania ludzi poprzez nadanie im, masowo, fałszywego obywatelstwa. Wykorzystał go potem Lutz, używając salwadorskich papierów w Budapeszcie, gdzie schemat Ładosia, powielony przez inne osoby, okazał się jeszcze skuteczniejszy.

W takim razie dobrze byłoby zrealizować film fabularny o Ładosiu, zanim ktoś nakręci taką produkcję o Lutzu…

Lutz był wielkim bohaterem, to nie ulega wątpliwości. Korzystał m.in. z dokumentów salwadorskich, stworzonych przez George`a Mandel-Mantello. Kiedy pozbawiono egzekwatur wszystkich konsulów handlujących z Ładosiem i zmarł Chaim Eiss, zastąpił go Isaac Sternbuch. To on ożywił martwą operację prosząc o pomoc wielkiego bohatera, żydowskiego dyplomatę z Salwadoru. Mantello kontynuował pracę Ładosia. Był rok 1944 i nie potrzeba już było polskiego poparcia, bo tym razem „obudziły” się państwa neutralne. Te papiery okazały się jeszcze skuteczniejsze na Węgrzech, gdzie Holokaust trwał krócej i gdzie istniały zagraniczne przedstawicielstwa.

Na liście Ładosia znalazły się bardzo znane nazwiska bojowników powstania w getcie warszawskim – Cywii Lubetkin, Icchaka Cukiermana, Tosi Altman, Frumki Płotnickiej…

… oraz jeszcze wiele innych znanych żydowskich nazwisk z innych krajów. Są na niej Gisi Fleischmann ze Słowacji, która próbowała ratować swoich żydowskich rodaków, zwłaszcza dzieci, a także Lelio Valobra i Enrico Luzzato – przywódcy ruchu oporu we Włoszech. Znajdują się na niej również trzy nazwiska córek założyciela londyńskiej The Wiener Holocaust Library, Alfreda Wienera – Evy, Mirjam i Ruth – które przeżyły dzięki paszportom Paragwaju.

A te osoby, które wymieniłam – czy Lubetkin i Cukierman przeżyli dzięki paszportom?

Nie. Oni, jak i wielu innych, którzy przeżyli, przeżyli dzięki splotowi różnych wydarzeń. Adam Rotfeld przeżył jako dziecko ukrywając się i dowiedział się o paszporcie ode mnie. Nie twierdzimy, że Ładoś uratował dwa do trzech tysięcy ludzi. On próbował uratować 10 tysięcy, ale nie miał wpływu na to, co się działo po tym, jak paszporty trafiały do ludzi. Chciał doprowadzić do wyprodukowania dokumentów i ich uznania przez państwa latynoamerykańskie. Czy oficer SS uzna na rampie paszport jego beneficjenta i wyłączy go z Zagłady, to już zależało od tego esesmana. Pewna część ludzi w ogóle nie dowiedziała się o tym, że ich próbują ratować, a paszporty nigdy do nich nie dotarły. Ale są też udokumentowane przypadki bezpośredniego działania paszportów, na przykład wyłączenia z transportu już na rampie w Theresienstadt.

Jak doszło do tego, że tak wielka grupa beneficjentów paszportów pochodziła z Zagłębia?

Istnieje kilka hipotez na temat tego, dlaczego zagłębiowscy Żydzi byli głównymi odbiorcami paszportów, a nie Warszawa, jak wcześniej uważali historycy. Masowa produkcja paszportów Ładosia to rok 1943, a nie 1942. Do pewnego momentu uważano, że ta forma ratunku może być tylko i wyłącznie elitarna. Uważano, że jeśli odbiorców będzie zbyt wielu, to Niemcy się zorientują i nie tylko przerwą operację, ale także zamordują tych, którzy już mają paszporty. Przypuszczam, że do końca 1941 roku można liczyć wydane paszporty w dziesiątkach sztuk. Może były ich setki. W 1942 roku paszportów było więcej, ale naprawdę masowa produkcja ruszyła w 1943 roku. Wydaje mi się, że w Polsce akcja przyspieszyła po likwidacji getta warszawskiego i po informacji, że jeżeli ktokolwiek chce się wydostać z getta będzińskiego na czas, to musi się zaopatrzyć w cokolwiek, w jakikolwiek dokument ratunkowy. Ponadto w getcie będzińsko-sosnowieckim Silberschein dysponował bardzo dobrą siatką. Będzin i Sosnowiec były również terytoriami wcielonymi do Rzeszy, na których działała poczta i można było normalnie korespondować.

Czy na paszportach zarabiano?

Tak, wielu ludzi się na tym dorobiło. Udokumentowało to niedawno Żydowskie Muzeum Szwajcarii. Ale to nie byli polscy dyplomaci ani ich żydowscy partnerzy. To byli konsulowie honorowi, członkowie prawniczych elit Berna, Zurychu i Genewy, którzy pomnożyli swoje fortuny. Jedna z zuryskich kancelarii prawnych zrobiła z tego biznes na niewyobrażalną skalę. Załatwiła co prawda tylko kilkanaście dokumentów, ale za to obierając za cel bogate rodziny bankierów z Niemiec i Holandii, które były gotowe zapłacić majątek, nawet 100 tysięcy, a nawet milion ówczesnych franków.

Ile pieniędzy byłoby to dzisiaj?

Należy przeliczać takie kwoty mniej więcej razy dziesięć. Zatem dziś byłby to milion do dziesięciu milionów euro. Znam rodzinę, która zapłaciła za paszport Ładosia pośrednikowi szwajcarskiemu ponad milion franków. Oni ocaleli. To nie znaczy, że którykolwiek z polskich dyplomatów był świadomy tego, że tak się działo. Wręcz przeciwnie – nawet szwajcarska policja pisała, że Rokicki nie brał pieniędzy i w 1946 roku oceniała, że jest zbyt biedny, by mieszkać w Szwajcarii. Adwokat, o którym mówi Muzeum, Arthur Wiederkehr prosił zaprzyjaźnione środowiska żydowskie, by załatwiły paszport, a oni ze świadomością, że ratują ludzkie życie i z pełną nieświadomością, że nabijają mu kabzę, wręczali tysiąc czy dwa tysiące franków Juliuszowi Kühlowi, który za te pieniądze kupował paszport. Są Ocaleni mówiący, że oprócz tego, że Poselstwo RP uratowało im życie, to zostali okradzeni przez jakiegoś pośrednika. W Holandii także zdarzały się takie rzeczy. Stąd niektóre ocalone rodziny pamiętają paszport jako coś kupionego, a nie otrzymanego. Nie jest to niczym dziwnym, że tak się działo. W getcie w Będzinie też niektórzy postrzegali paszporty jako źródło zysku. To występuje we wspomnieniach, a niektóre są straszne. Tak jak handluje się na czarnym rynku lekami pochodzącymi z pomocy rozwojowej, czy innymi rzeczami otrzymanymi za darmo, tak postępowano z paszportami Ładosia.

Tym bardziej, że ludzie byli zdesperowani, chcieli się ratować za wszelką cenę…

Oczywiście. Każdy z nas postawiony w takiej sytuacji robiłby to samo. Pamiętajmy też, że paszporty Ładosia były również używane przez Niemców i kolaborantów tak w gettach, jak i poza nimi, by wyciągnąć Żydów z ukrycia. Znana jest sprawa Hotelu Polskiego, gdzie paszportów Ładosia było chyba mniej niż dotychczas zakładali historycy – część z nich nie pochodziła z Berna – ale w getcie w Będzinie zorganizowano prowokację. Powiedziano, że ludzie z paszportami mogą wyjechać, będzie zorganizowany transport. Ludzie stawili i po tym transporcie ślad zaginął. Prawdopodobnie jego punktem docelowym było Auschwitz. Wiele paszportów dotarło już za późno. Bywało jednak, że nominalny posiadacz paszportu, którego rodzinę już zamordowano, próbował tym samym dokumentem ratować obce mu osoby w podobnym wieku. Kiedy słyszę uwagi o rzekomym „samolubstwie” Żydów, to krew mnie zalewa. Te historie temu przeczą. Żydzi ratowali innych tak, jak zrobiłby to każdy człowiek.

Próba ratowania obcych osób to zawsze czyn bardzo chwalebny…

Tak. Tak było w przypadku rabina Israela Spiry, który twierdził, że jest wdowcem, a my widzieliśmy w papierach z 1946 roku, że jego żona przeżyła. Staraliśmy się to rozwikłać. Jeden z naszych żydowskich przyjaciół i współpracowników dotarł do jego wspomnień, do kogoś, kto słuchał, jak rabin o tym opowiadał. W książce poświęconej Zagładzie w pamięci rabinów znajduje się informacja, że żona i wnuk Spiry nie żyli, więc rabin dobrał sobie kobietę w podobnym do żony wieku, która prawdopodobnie nigdy nie wróciła do poprzedniej tożsamości i ślad po niej ginie. Wiemy, że jest Ocaloną, ale nie wiemy, kim była naprawdę. W 1946 roku rejestrowano ją bodajże w Belgii i wciąż korzystała z nowej tożsamości.

Gdzie obecnie znajdują się zachowane paszporty?

My widzieliśmy kopie 216 paszportów Paragwaju. Część z nich jest w Yad Vashem. Jest piękna kolekcja kilkunastu paszportów w Archiv für Zeitgeschichte w Zurychu. Istnieje też zbiór Eissa, który udało nam się odzyskać dla Muzeum Auschwitz i, jak rozumiem, także po to, by można je było pokazywać w Muzeum Getta Warszawskiego i innych polskich muzeach.

Jaka jest na to szansa?

Proszę rozmawiać w tej sprawie z dyrektorem Muzeum Auschwitz, Piotrem Cywińskim, który uzyskał te paszporty – to jego ogromna zasługa, że od razu podjął decyzję. Dostaliśmy je po bardzo długich i ciężkich rozmowach od rodziny ortodoksyjnej, która nie z każdym muzeum rozmawia. Ale kiedy jej członkowie usłyszeli, o jakie muzeum chodzi, natychmiast się zgodzili.

Jak długo jeszcze – według pana przewidywań – będą trwały badania nad uzupełnieniem listy Ładosia?

Nie istnieje limit czasu, ponieważ nigdy nie uda nam się odzyskać wszystkich imion i nazwisk. Wierzę jednak, że pewna część z 5-7 tysięcy nazwisk zostanie odzyskana. Najbardziej liczymy na środowisko Żydów ortodoksyjnych. Wydaje nam się, że część dotycząca Chaima Eissa jest udokumentowana najsłabiej. Silberschein pozostawił po sobie bardzo liczne notatki, niekiedy grożące zdekonspirowaniem. U Eissa wszystko jest enigmatyczne…

Nastroje antysemickie przybierają na sile nie tylko w samej Europie, ale na całym świecie. Jak to wygląda w Szwajcarii?

Nastroje antysemickie rosną w całej Europie. Tak się zawsze dzieje w czasach niepewności i kryzysu wartości. Szwajcaria jest krajem o mniejszym stopniu niepewności, ale zauważam pozwalanie sobie na pewne komentarze w prasie, przeciwko którym protestował również Ambasador Izraela. Dla nas może wydawać się szokujące, że przewodniczący gmin żydowskich tłumaczył się, że Żydzi szwajcarscy nie są bardziej lojalni wobec Izraela, niż wobec swojego kraju. To tak, jakby zapytać katolika, czy nie jest bardziej lojalny wobec Watykanu. Niepokojący jest rewizjonizm holokaustowy. W dużym dzienniku Neue Zürcher Zeitung ukazał się w 2019 roku artykuł o tym, że za Holokaust są odpowiedzialni nie tylko Niemcy. To jasne, że nie każdy Żyd zginął z ręki Niemca, ale w Niemczech stwierdzenie, że „Holokaust to nie tylko Niemcy” zostałoby uznane za skandal. Państwo niemieckie zapoczątkowało i przeprowadziło proces mordowania Żydów. Spowodowało również, że pojawiły się warunki sprzyjające kolaboracji. Niemcy wzięli za to odpowiedzialność i podważanie tego dzisiaj byłoby tam niezwykle ryzykowne. Tam taki artykuł by się nie ukazał. Ukazał się w Szwajcarii, a podpisał go człowiek, który nadal pełni funkcję aktywnego dyplomaty.

Czy dobrze pamiętam, że napisał pan do Neue Zürcher Zeitung odpowiedź w tej sprawie?

Napisałem, ponieważ w tym artykule pojawiło się stwierdzenie, że bez aktywnej pomocy miejscowych gettoizacja i budowa obozów zagłady nie poszłaby tak łatwo, że ludność miejscowa brała udział w tworzeniu gett i obozów zagłady. Podobna wypowiedź izraelskiego polityka Yaira Lapida spotkała się w 2019 roku z gwałtowną reakcją Muzeum Auschwitz, które oznajmiło, że ociera się ona o rewizjonizm holokaustowy. W swojej odpowiedzi zaprotestowałem przeciwko takim wypowiedziom, nie mającym nic wspólnego z faktami historycznymi. Opisałem w niej historię mojego pradziadka, który został wyrzucony ze swojego domu. Musiał się spakować i go opuścić, ponieważ w Radomiu utworzono getto. Nie miał, oczywiście, nic do powiedzenia na temat tego, czy chciał, by było tam getto, czy nie. Nikt go o to nie pytał.

Czy w szwajcarskich szkołach dzieci uczą się o Holokauście?

Moja piętnastoletnia córka uczy się w szwajcarskiej szkole. Nie zauważyłem, by poświęcono zbyt dużo uwagi Zagładzie. U nas w domu mówi się o niej dużo, ale to zrozumiałe.

Ale w niemieckich szkołach również nie mówi się wiele o Holokauście…

Ludzie uczą się o Zagładzie z filmów. To bardzo niedobrze, ponieważ poznają jednostkowe przypadki i poznają ich hollywoodzkie wersje. W Szwajcarii odbyła się w latach 90. debata na temat zakresu odpowiedzialności państwa szwajcarskiego za niewpuszczenie ludzi szukających tam schronienia. Była bardzo burzliwa i skończyła się traumą. Wydaje mi się, że w Szwajcarii nie ma szczególnej woli ponownej rozmowy na temat Zagłady. Mamy natomiast wsparcie szwajcarskich Żydów i Ambasady Izraela. Do wiosny jest otwarta w Bazylei, w Muzeum Żydowskim, genialna wystawa „Paszporty, beneficjenci, policja. Szwajcarska tajemnica wojenna” pokazująca całą złożoność ówczesnej sytuacji, niejednoznaczną rolę Szwajcarii wobec grupy Ładosia, zarówno negatywną, jak próba zatrzymania akcji, przejmowania paszportów, dwuznaczną, polegającą na obserwowaniu i niepodejmowaniu działań, jak i pozytywną, kiedy setki ludzi wspierały działania grupy, podejmując wielkie ryzyko.

Co jeszcze pozostało do zbadania odnośnie grupy Ładosia, poza nazwiskami beneficjentów?

Sposób finansowania, przemyt, stosunek poszczególnych rządów. W Holandii w latach 40. toczyło się parlamentarne śledztwo w sprawie paszportów latynoamerykańskich, postrzeganych jako kolaborację z Trzecią Rzeszą poprzez wręczanie łapówek. W Polsce natomiast w 1945 roku polski rząd podjął decyzję o przywróceniu polskiego obywatelstwa wszystkim posiadaczom paszportów. Pozostaje kwestia używania paszportów Ładosia po wojnie, tajemniczej wizyty Silberscheina w Warszawie w maju 1946 roku, który mówił, że spotkał wielu ludzi uratowanych dzięki paszportom. Ja nigdy nie natrafiłem na paszport Paragwaju w Polsce. Nie potrafię też odtworzyć modelu przeżycia dzięki paszportowi Ładosia w okupowanej Polsce. Więcej wiemy o tym, jak to działało w Holandii, dużo więcej wiemy o obozach w Westerbork, Tittmoning, Bergen-Belsen i Vittel – wiemy, co tam się stało. Natomiast dlaczego kobieta z trójką dzieci, przebywająca w ukryciu pod koniec 1943 roku nadal stara się uzyskać paszport Hondurasu do Milanówka, ja tego nie rozumiem. Czy ona mogła wierzyć, że uratuje ją papier wystawiony na nazwisko „Jadwiga de Milanowski”? Dlaczego człowiek, który dostał się do Auschwitz i dostał numer obozowy, przemycił przez Saunę paszport Ładosia? Co chciał z nim zrobić? Może okazać go w razie, gdyby chcieli go rozstrzelać? Odpowiedzi na te pytania już nie poznamy. Ci ludzie nie żyją, a żyjący Ocaleni byli wówczas małymi dziećmi.

Rozmawiała Anna Kilian

Zdj. MGW




Ryzykowali swoim życiem, aby ratować innych.

Ryzykowali swoim życiem, aby ratować innych.

Na rynek wydawniczy trafiła najnowsza publikacja Instytutu Pamięci Narodowej zatytułowana „Represje za pomoc Żydom na okupowanych ziemiach polskich w czasie II wojny światowej”. Jej autorki, dr Martyna Grądzka-Rejak i dr Aleksandra Namysło, zaznaczają, że pierwszy tom zawiera tylko część nowych ustaleń i zapowiadają kolejny.

17.02.2020

Leon Stroszczyński dostarczał chleb więźniom narodowości żydowskiej osadzonym w obozie pracy przymusowej w Krzyżownikach koło Poznania. Został za to aresztowany przez poznańskie Gestapo i skazany wyrokiem Sądu Specjalnego na karę śmierci” – to jedna z relacji zawartych w tej książce.
Publikacja zawiera 333 noty (dotyczące 654-ech osób) opisujące przyczyny, okoliczności i przebieg zdarzeń związanych z zapewnieniem pomocy ludności żydowskiej oraz konsekwencje w postaci działań organów władzy wojskowej i cywilnej III Rzeszy wobec osób, które naruszyły zasady kontaktowania się z ludnością żydowską, uregulowane prawem okupacyjnym. Autorki publikacji starały się jak najpełniej zrekonstruować zależności między pomocą a represją, poznać motywacje osób uczestniczących w zdarzeniach oraz okoliczności ujawnienia faktu udzielenia pomocy. To dało możliwość ukazania różnorodność postaw, a zarazem złożoność badanego zagadnienia.

Publikacja stanowi częściowy rezultat prac prowadzonych w ramach projektu „Indeks Polaków zamordowanych i represjonowanych za pomoc Żydom w okresie II wojny światowej”. Jej celem jest ustalenie nazwisk obywateli polskich, nieobjętych ustawodawstwem norymberskim, a mieszkających na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w granicach z 31 sierpnia 1939 r. i represjonowanych za pomoc udzielaną Żydom podczas II wojny światowej.
Powinniśmy o tych ludziach szlachetnych, którzy decydowali się ryzykować swoje życie, wiedzieć jak najwięcej. To są nasi narodowi bohaterowie – podkreślił podczas premiery książki wiceprezes IPN dr Mateusz Szpytma.
Wydany tom jest pierwszym z serii publikacji „Represje za pomoc Żydom w okresie II wojny światowej”.
Miłka Skalska
zdj. MGW

GALERIA




X Dni Pamięci

X Dni Pamięci

Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce, Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi, Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego oraz Muzeum Getta Warszawskiego zapraszają na Łódzkie Obchody Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu

13 stycznia 2020

Podczas obchodów, zaplanowanych na dni 27 stycznia – 3 lutego 2020 roku dział edukacji MGW poprowadzi warsztaty dla szkół. Odbędą się one w Teatrze Jaracza w Łodzi oraz w Bałuckim Domu Kultury.

Poniżej program obchodów:

27 stycznia – godz. 12:00 – uroczyste złożenie kwiatów na stacji Radegast (Aleja Pamięci Ofiar Litzmannstadt Getto 12), godz. 18:00 – Ostatni etap. 75. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau, wstęp historyczny Adama Sitarka oraz projekcja filmu „Ostatni etap”, reż. W. Jakubowska, 1947, Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi

29 stycznia – godz. 18:00 – uroczyste otwarcie X DNI PAMIĘCI oraz koncert inauguracyjny „Yiddish Tango” Olgi Avigail & Tango Attack, Duża Scena Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi

30 stycznia, godz. 17:00 – „Pamięć zagłady – spojrzenie w Polsce, na świecie i w Izraelu” – panel dyskusyjny z udziałem zaproszonych gości oraz specjalny pokaz filmu animowanego „Egzekucja Pamięci”, Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi

1 lutego, godz. 18:00 – spektakl „Egzamin z zagłady” – monodram Małgorzaty Bańki, Mała Scena Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi

2 lutego, godz. 12:00 – „Magiczny Medalion” – interaktywny spektakl dla najmłodszych, Scena Kameralna Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi, godz. 16.00 – projekcja filmu „ Falenicka Atlantyda” oraz spotkanie z reżyserem, Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi

3 lutego, g. 11.30 – warsztaty dla szkół prowadzone przez Muzeum Getta Warszawskiego w Teatrze Jaracza w Łodzi, godz. 13.00 – warsztaty dla szkół prowadzone przez Muzeum Getta Warszawskiego w Bałuckim Domu Kultury, godz. 18:00 – GALA FINAŁOWA X DNI PAMIĘCI – koncert zespołu KROKE, Duża Scena Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi

Wydarzenie towarzyszące:
26 stycznia, godz. 18:00 – premierowy, biletowany pokaz filmu „Falenicka Atlantyda”, muzeum POLIN, Warszawa

Anna Kilian

Zdj. MGW




Relacja z kursu budowy makiet dla dzieci

Relacja z kursu budowy makiet dla dzieci

12 stycznia ruszył kurs budowy makiet wybranych obiektów architektury żydowskiej zorganizowany dla dzieci przez Muzeum Getta Warszawskiego i Fundację Chai

13 stycznia 2020

Na pierwsze zajęcia w Centrum Blue City przyszło 23 dzieci wieku od 9 do 14 lat. Bezpłatny kurs prowadzi architekt, pan Sławomir Drążkiewicz z zespołem. Przed dziećmi kilka miesięcy pracy przy budowie makiet, ale także wyjazd studyjny do Tykocina. Wszystkie makiety – a wśród nich makieta przyszłej siedziby MGW, budynku Szpitala Bersohnów i Baumanów – zostaną zaprezentowane podczas kończącej kurs wystawy. Zajęcia odbywają się od stycznia do czerwca.

Anna Kilian

Zdj. MGW




Zaproszenie do wzięcia udziału w dialogu konkurencyjnym

Zaproszenie do wzięcia udziału w dialogu konkurencyjnym

  1. Zamawiający planuje wszczęcie postępowania o udzielenie zamówienia publicznego, którego przedmiotem będzie:
    1. opracowanie kompleksowej dokumentacji projektowej dla inwestycji pn. „Budowa Muzeum Getta Warszawskiego” (dalej „Inwestycja”); dokumentacja powinna obejmować wszystkie dokumenty niezbędne dla opisu przedmiotu zamówienia na roboty budowlane w zakresie realizacji Inwestycji, w szczególności: projekty branżowe, projekt budowlany, projekty wykonawcze, przedmiar robót, specyfikacje techniczne wykonania i odbioru robót budowlanych, a także projekt zagospodarowania terenu wokół Inwestycji; wykonawca opracuje dokumentację projektową w oparciu o przekazane przez Zamawiającego założenia określone w Szczegółowym opisie przedmiotu zamówienia i wskazane tam dokumenty; wykonawca przeniesie na Zamawiającego autorskie prawa majątkowe do projektów oraz zezwoli na rozporządzanie i korzystanie z opracowań projektów; wykonawca zapewni zgodność opracowanej dokumentacji projektowej z ostateczną decyzją o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego (decyzja Zarządu Dzielnicy Wola st. Warszawy nr 13/U/2019/cp, z dnia 15 maja 2019 r. o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego, znak UD-XVII-WAB-U.6733.4.2019.JBR (20.JBR) WOM-BO/5283/19 oraz decyzja Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Warszawie z dnia 26 lipca 2019 r., znak KOC/3536/Ar/19) lub – w razie potrzeby – uzyska zmianę albo nową ostateczną decyzję o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego dla Inwestycji;
    2. opracowanie kompleksowej dokumentacji projektowej (projekt architektoniczny, projekt wykonawczy) wystawy stałej Muzeum Getta Warszawskiego (dalej „Wystawa”), spójnej z dokumentacją projektową, o której mowa w pkt 1 powyżej, w oparciu o przekazane przez Zamawiającego założenia określone w Szczegółowym opisie przedmiotu zamówienia i wskazane tam dokumenty; Wykonawca przeniesie na Zamawiającego autorskie prawa majątkowe do projektu oraz zezwoli na rozporządzanie i korzystanie z opracowań projektu;
    3. dokonanie wszelkich uzgodnień przewidzianych prawem budowlanym i uzyskanie ostatecznej decyzji pozwolenie na budowę dla Inwestycji;
    4. w ramach prawa opcji – wsparcie i doradztwo na rzecz Zamawiającego na etapie przygotowania do wszczęcia i w toku postępowania o udzielenie zamówienia publicznego na realizację Inwestycji i Wystawy, aż do zawarcia przez Zamawiającego umowy na generalne wykonawstwo z wykonawcą wybranym w postępowaniu;
    5. w ramach prawa opcji – pełnienie nadzoru autorskiego w trakcie realizacji Inwestycji oraz Wystawy, aż do podpisania końcowego protokołu odbioru robót, w zakresie zgodności prowadzonych robót z projektem oraz w zakresie uzgadniania możliwości wprowadzania rozwiązań zamiennych w stosunku do przewidzianych w projekcie.
  2. Dialog techniczny będzie miał na celu przeprowadzenie konsultacji rynkowej oraz doradztwo w zakresie zagadnień technicznych, prawnych, organizacyjnych, wykonawczych, logistycznych itp. związanych z planowaną realizacją zamówienia publicznego polegającego na opracowaniu dokumentacji projektowej dla inwestycji pn. „Budowa Muzeum Getta Warszawskiego” wraz z projektem Wystawy Stałej.
  1. Zamawiający planuje przeprowadzenie dialogu technicznego w drodze bezpośrednich rozmów z zainteresowanymi Wykonawcami. Rozmowy będą prowadzone w sposób dogodny dla obu stron zarówno w formie spotkań bezpośrednich jak i za pomocą środków komunikowania na odległość w zależności od ustaleń z danym Wykonawcą. Zamawiający przewiduje, iż dialog techniczny toczyć się będzie w okresie od 20 stycznia 2020 r. do 7 lutego 2020 r. Rozmowy toczyć się będą w języku polskim lub angielskim.
  1. Wykonawcy zainteresowani udziałem w dialogu technicznym zobowiązani są do przesłania zgłoszenia w nieprzekraczalnym terminie do dnia 17 stycznia 2020 r. Zamawiający nie zaprosi do udziału w dialogu wykonawców, których zgłoszenia wpłyną po tym terminie.

 

Zgłoszenie należy przesłać na adres mbartosiewicz@1943.pl z podaniem:

  1. nazwy wykonawcy (firmy), adresu siedziby;
  2. osoby upoważnionej do kontaktu w sprawie ustalenia terminu spotkania;
  3. danych kontaktowych umożliwiających kontakt z Wykonawcą w trakcie dialogu konkurencyjnego w tym w zakresie ustalenia terminu i formy rozmowy.
  1. Wszelkie szczegóły organizacyjne, w tym dotyczące harmonogramu spotkań będą ustalane z Wykonawcami, którzy zgłosili chęć udziału w dialogu konkurencyjnym.

 




MGW i „Przystanek Historia” organizują seminarium dla nauczycieli

MGW i „Przystanek Historia” organizują seminarium dla nauczycieli

„Żydzi w czasie II wojny światowej — wybrane zagadnienia” to temat seminarium przeznaczonego dla nauczycieli przedmiotów humanistycznych, zorganizowanego przez Centrum Edukacyjne IPN „Przystanek Historia” oraz Muzeum Getta Warszawskiego

9 stycznia 2020

Seminarium odbędzie się 1 lutego w siedzibie Centrum Edukacyjnego im. Janusza Kurtyki „Przystanek Historia” przy ul. Marszałkowskiej 21/25 w Warszawie. Po przyjęciu zgłoszeń od 80 chętnych lista uczestników została zamknięta. Poniżej przedstawiamy uaktualniony program seminarium.

9.00 – 9.30 – Rozpoczęcie seminarium: dr Halina Postek (kierownik działu edukacji Muzeum Getta Warszawskiego), Tomasz Morawski (naczelnik Centrum Edukacyjnego IPN „Przystanek Historia”. Prowadzenie: Barbara Pamrów (zastępca naczelnika Centrum Edukacyjnego IPN „Przystanek Historia”)
9.30 – 12.00 – Grupa I: Spacer edukacyjny – Jagna Kofta (Muzeum Getta Warszawskiego)
9.30 – 10.15 – Grupa II: Prezentacja wystawy rzeźb Samuela Willenberga
10.15 – 10.30 – Przerwa kawowa
10.30 – 12.00 – „Przed utworzeniem getta. Żydzi w pierwszym roku wojny w Warszawie” – wykład dr Wiesławy Młynarczyk (Muzeum Getta Warszawskiego)
12.00 – 13.00 – Przerwa obiadowa
13.00 – 15.30 – Grupa II: Spacer edukacyjny – Jagna Kofta (Muzeum Getta Warszawskiego)
13.00 – 13.45 – Grupa I: Prezentacja wystawy rzeźb Samuela Willenberga
13.45 0 15.00 – Przerwa kawowa
14.00 – 15.30 – „Przed utworzeniem getta. Żydzi w pierwszym w pierwszym roku wojny w Warszawie” – wykład dr Wiesława Młynarczyk (Muzeum Getta Warszawskiego)
15.30 – 15.45 – Przerwa kawowa
15.45 – 17.15 – „Geneza Holokaustu ze szczególnym uwzględnieniem ziem polskich” – wykład dra Jacka Młynarczyka (Muzeum Getta Warszawskiego)
17.15 – 17.30 – Przerwa kawowa
17.30 – 18.30 – Pokaz filmu dokumentalnego Roberta Kaczmarka „Paszporty Paragwaju”
18.30 – 19.00 – zakończenie seminarium

Anna Kilian

Fot. „Przystanek Historia” (Wikipedia)




Oświadczenie Przewodniczącego Rady Muzeum Getta Warszawskiego

Oświadczenie Przewodniczącego Rady Muzeum Getta Warszawskiego - Naczelnego Rabina Polski i Przewodniczącej Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP w sprawie wypowiedzi prezydenta Rosji Władimira Putina.




Seminarium Żydzi w czasie II wojny światowej

Muzeum Getta Warszawskiego wraz z Centrum Edukacyjnym IPN „Przystanek Historia” zapraszają do udziału w szkoleniu „Żydzi w czasie II wojny światowej – wybrane zagadnienia”.

Seminarium odbędzie się 1 lutego 2020 r. w Przystanku Historia Centrum Edukacyjnym im. Janusza Kurtyki przy ul. Marszałkowskiej 21/25 w Warszawie.

Zgłoszenia droga mailową pod adresem: barbara.pamrow@ipn.gov.pl

W zgłoszeniu prosimy podać: imię i nazwisko, adres mailowy, dane szkoły

Udział w seminarium jest bezpłatny. Liczba miejsc ograniczona – decyduje kolejność zgłoszeń.

Uczestnicy otrzymają zaświadczenia.

Organizatorzy nie pokrywają kosztów dojazdu, noclegu, wyżywienia ani biletów komunikacji miejskiej.

 Program:

09:00–09:30 Rozpoczęcie seminarium – dr Halina Postek – Kierownik Działu Edukacji Muzeum Getta Warszawskiego; Tomasz Morawski – naczelnik Centrum Edukacyjnego IPN Przystanek Historia

Prowadzenie – Barbara Pamrów – z-ca naczelnika Centrum Edukacyjnego IPN Przystanek Historia

09:30–12:00 Spacer edukacyjny  – Jagna Kofta (Muzeum Getta Warszawskiego)
12:00–13:00 Przerwa obiadowa
13:00–14:30 Geneza Holokaustu ze szczególnym uwzględnieniem ziem polskich – dr Jacek Młynarczyk (Muzeum Getta Warszawskiego)
14:30–14:45 Przerwa kawowa
14:45–16:15 Przed utworzeniem getta. Żydzi w pierwszym w pierwszym roku wojny w Warszawie – dr Wiesława Młynarczyk (Muzeum Getta Warszawskiego)
16:15–16:30 Przerwa kawowa
16:30–17:00 Prezentacja wystawy rzeźb Samuela Willenberga
17:00–18:00 Pokaz filmu pt. Paszporty Paragwaju
18:00–18:30 Zakończenie seminarium

Powyższy program, ze względów organizacyjnych, może ulec zmianom.
Fotografia ilustrująca ogłoszenie pochodzi ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego.




Czym jest Chanuka? Odpowiada Rabin David Berman

Zaproszenie do wzięcia udziału w dialogu konkurencyjnym

Oświadczenie Przewodniczącego Rady Muzeum Getta Warszawskiego - Naczelnego Rabina Polski i Przewodniczącej Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP w sprawie wypowiedzi prezydenta Rosji Władimira Putina.