Dwa wyróżnienia dla POLINU w konkursie SYBILLA

Muzeum Getta Warszawskiego składa gratulacje portalowi Wirtualny Sztetl i Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Muzeum otrzymało dwa wyróżnienia w konkursie SYBILLA na Wydarzenie Muzealne Roku – honorującym osiągnięcia polskiego muzealnictwa i organizowanym przez Narodowy Instytut Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów – dla portalu Wirtualny Sztetl oraz za akcję społeczno-edukacyjną Żonkile i koncert Łączy Nas Pamięć realizowane w ramach 75. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim.

3 czerwca 2019

W tym roku przyznano nagrody w sześciu kategoriach oraz Grand Prix, które otrzymało Muzeum Architektury we Wrocławiu za wystawę czasową Leona Tarasewicza. To zmiana w porównaniu do zeszłych edycji, kiedy przyznawano aż 11 nagród. Celem konkursu SYBILLA jest nagradzanie osób i instytucji zasłużonych dla pielęgnowania i ochrony polskiego dziedzictwa kulturowego.

Z tej okazji rozmawiamy z Dyrektorem Muzeum Getta Warszawskiego, Albertem Stankowskim, pomysłodawcą i pierwszym koordynatorem uhonorowanego portalu o jego początkach, potencjale tkwiącym w wolontariacie i wzroście zainteresowania kulturą i historią polskich Żydów.

Jaka była wiedza o żydowskiej historii naszych – niegdyś – sąsiadów w 2009 roku, kiedy tworzył pan Wirtualny Sztetl?

Przede wszystkim chciałbym pogratulować Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN wyróżnienia otrzymanego za portal Wirtualny Sztetl w konkursie na Wydarzenie Muzealne Roku SYBILLA. Dzięki niemu zmieniła się znajomość naszej wspólnej, polsko-żydowskiej historii. Dziesięć lat temu, przyjeżdżając razem z Żydami, pragnącymi odnaleźć swoje korzenie, do miast, zamieszkanych przed wojną głównie przez ludność żydowską, przeżywałem spore zaskoczenie. Mieszkańcy często nie potrafili już nam powiedzieć, gdzie znajdowała się synagoga lub cmentarz żydowski, jaka była w danym miejscu historia naszych sąsiadów. Wystarczyły dwa pokolenia, by pamięć o niej została często zatarta lub niekiedy wyparta. Dotarło do mnie, że to ostatni moment, by tę pamięć zachować i przywrócić. I tak pojawił się, podyktowany potrzebą, pomysł udokumentowania historii Żydów w Polsce. W jego realizacji pomogło mi moje doświadczenie historyka i badacza zajmującego się dziedzictwem żydowskim w ramach pracy w Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego oraz entuzjazm lokalnych społeczników. Zależało nam zwłaszcza, jako zespołowi tworzącemu ten projekt – szczególnie Krzysztofowi Bielawskiemu, Grzegorzowi Kołaczowi, Justynie Filochowskiej, Marcinowi Dziurdzikowi i wielu innym – na odkrywaniu nieco zapomnianej historii Polski wschodniej, która zaledwie siedemdziesiąt lat temu tętniła żydowskim życiem i kulturą.

Jak ważny jest dla tego typu inicjatywy, jakim jest Wirtualny Sztetl, odzew ze strony użytkowników, społeczności?

Dużą grupę współtwórców portalu stanowili pasjonaci z Polski i ze świata. Ten ruch nadawał dynamiczność. To na niego Wirtualny Sztetl stawiał przede wszystkim.

Jak udało się w przeszłości zaangażować tak wielu ludzi do współtworzenia projektu?

Nadanie mu takiego charakteru wymagało dużego zaangażowania i kontaktów – organizowaliśmy na przykład wyjazdy badawcze, m.in. na Białoruś. A teraz zrezygnowano z białoruskiej, rosyjskiej, niemieckiej i hebrajskiej wersji językowej, tłumacząc to posunięcie niższym ruchem na tych stronach. Tymczasem portal przede wszystkim aktywizował do działania ludzi mieszkających na Wschodzie, na ziemiach dawniej znajdujących się w granicach Polski. Duża liczba informacji była pozyskiwana przez wolontariuszy. To oni tłumaczyli wiele tekstów, przysyłali zdjęcia i informacje. Z portalem współpracowali historycy piszący do regionalnych gazet i periodyków.

Jak z Pana perspektywy zmienia się portal?

Pojawiła się nowa funkcja na stronie – wywiady wideo. Jest rozwijany istotny i potrzebny panel Genealogia. Ale został zahamowany niezwykle ważny projekt Pamięć w Kamieniu. Polegał on głównie na odczytywaniu inskrypcji na macewach, a są one przecież bezcennym źródłem informacji o ludziach mieszkających w naszych miastach i miasteczkach. Dzięki Pamięci w Kamieniu udało się zinwentaryzować wiele cmentarzy, których mamy w Polsce ponad tysiąc, często w bardzo złym stanie. Z każdym rokiem zacierają się litery i nazwy. Nasze wywiady przeprowadzone na Białorusi można wciąż oglądać na You Tube, ale niestety został zamknięty podobny projekt związany z Litwą. Odnoszę wrażenie, że nasza aktywność badawcza na Wschodzie istotnie zmalała. Żyła tam przecież ogromna liczba polskich obywateli żydowskiego pochodzenia. Wróciłem niedawno z uroczystości ekshumacji – i ponownego pochówku – Żydów, polskich obywateli, zamordowanych w getcie w białoruskim Brześciu. Wirtualny Sztetl przypominał o naszym dziedzictwie na Wschodzie.

Jak Pan dziś postrzega Wirtualny Sztetl?

Wciąż jest to jedyne pełne źródło informacji w internecie o historii społeczności żydowskiej w danej miejscowości. Bardzo się cieszę z tego, że tak dużo osób korzysta z Wirtualnego Sztetla. Chciałbym serdecznie pogratulować osobom tworzącym dziś portal i kontynuującym ten projekt. Życzę powodzenia i trzymam kciuki za to, by Wirtualny Sztetl nadal się rozwijał, by miał coraz więcej użytkowników, by zamieszczane treści były coraz lepsze i coraz ciekawsze i proszę: nie zapominajcie o społeczności portalu, o ludziach, starajcie się mobilizować jak najwięcej wolontariuszy, bo tkwi w nich ogromna siła. To oni – tysiące ludzi z Polski i ze świata – stoją za sukcesem portalu. Bardzo się cieszę, że portal jest zakotwiczony w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, ponieważ gwarantuje mu to stabilność finansową i prestiż.

Czy dziś Polacy bardziej się interesują historią i kulturą polskich Żydów, niż dziesięć lat temu, kiedy powstawał Wirtualny Sztetl ?

Wiele się dzieje w mniejszych miastach i miasteczkach, a nie dowiadujemy się o tym, bo nie trafia to do prasy ogólnopolskiej – drukuje te wiadomości tylko prasa regionalna. Mogę z dumą powiedzieć, że Wirtualny Sztetl przyczynił się do wzmożenia zainteresowania żydowską kulturą i historią i traktowania jej jako integralnej części naszego wspólnego, polskiego dziedzictwa. Zrobiliśmy wspólnie coś bardzo ważnego.

Rozmawiała Anna Kilian

image_print
2019-06-03T19:48:50+00:00
Font Resize