FELIETON HISTORYCZNY

/FELIETON HISTORYCZNY
FELIETON HISTORYCZNY2018-12-06T16:28:08+00:00

CHANUKA W GETCIE WARSZAWSKIM

Można wskazać na wiele analogii pomiędzy zwycięstwem Żydów nad oddziałami greckimi w 167 n.e., którą to historię upamiętnia żydowskie święto Chanuki, a losem mieszkańców gett pod okupacją niemiecką, przy czym kres owych doświadczeń był zgoła inny.

Cud chanukowy wydarzył się w czasach, kiedy ziemia Izraela pozostawała pod grecką okupacją. Ówczesne władze z całą bezwzględnością zakazały żydowskich praktyk religijnych, takich jak przestrzeganie dnia szabatu czy studiowanie Tory. Odtąd wierni zasadom religii żydowskiej byli prześladowani. Miejsce święte, jakim była ówczesna świątynia jerozolimska zbezczeszczono, m.in. wprowadzając tam kult pogańskiego bóstwa. W reakcji wybuchło zbrojne powstanie, a bojownicy żydowscy zdołali – wbrew wszelkim oczekiwaniom – pokonać przeważające siły greckie. Kiedy wznawiano służbę w świątyni, znaleziono tam tylko jedno naczynie z oliwą przeznaczoną do utrzymywania ognia na głównym świeczniku – menorze, w ilości niewystarczającej do zapewnienia wymaganej ciągłości w sprawowaniu służby świątynnej. Według źródeł talmudycznych, miał wtedy miejsce – otóż oliwa ta podtrzymywała płomienie menory przez osiem dni, do momentu, kiedy uzyskano nowy zapas tego paliwa. Na pamiątkę tych wydarzeń, podczas święta Chanuki, Żydzi zapalają świece dzień w dzień, przez osiem dni.
Kiedy Polska znalazła się pod okupacją niemiecką, a ludność żydowską zamknięto w gettach pozbawiając ją prawa do manifestowania swoich tradycji religijnych, wielu Żydów czerpało nadzieję z symboliki świąt Chanuki, a uczestnictwo w obrzędzie zapalania świec było wyrazem ich nieposłuszeństwa obywatelskiego.

Rubin (Reuwen) Feldszuh (ps. Ben Szem) opisał wspólne obchody Chanuki zorganizowane przez mieszkańców warszawskiej kamienicy, w której mieszkał w 1940 roku. Świąteczne spotkanie odbyło u Feldszuhów, a tradycyjne wiktuały przyrządziły kobiety z sąsiedztwa. Wydarzenie zgodzili się sfinansować pewni panowie trudniący się przemytem. Autor wspomnień twierdzi, że w przyjęciu – jednym z wielu, które się wtedy odbyły – uczestniczyło ponad sto osób, a goście z innych części miasta pozostali w mieszkaniu do rana, aż do zakończenia godziny policyjnej.

Feldszuh, który był rabinem, zapalił świece i wygłosił przemówienie, w którym opisał ówczesną rozpaczliwą sytuację nawiązując do starożytnej historii Chanuki. Podczas imprezy starano się podtrzymać świąteczny nastój – zebrani wysłuchali szeregu występów muzycznych i uczestniczyli w różnych innych formach rozrywki, co stało w jaskrawym kontraście z realiami życia pod rządami nazistów. Kilku innych pamiętnikarzy opisuje podobne spotkania odbywające się na przestrzeni całego okresu działania getta, w pewnym momencie także na przekór zakazowi tego rodzaju zgromadzeń wprowadzonemu przez prezesa Judenratu Adama Czerniakowa.

Dziennik Chaima Kaplana z dnia 26 grudnia 1940 r., opisuje podobne wydarzenie (Scroll of Agony: The Warsaw Ghetto Diary of Chaim A. Kaplan, przekład na jęz. ang. Abrahama I. Katsha, 1965): „Chanuka w getcie. Nigdy wcześniej w żydowskiej Warszawie nie widziano tylu chanukowych przyjęć, co w tym „roku muru”. Ze względu na wiszący nad naszymi głowami miecz, nie odbywają się one jednak pośród świętujących tłumów, demonstrujących swą radość w miejscach publicznych.

Polscy Żydzi są uparci: wróg tworzy zarządzenia, ale oni ich nie przestrzegają. Oto tajemnica naszego przetrwania. Zachowywaliśmy się w ten sam sposób jeszcze zanim uwięziono nas w murach getta, kiedy przeklęci naziści panoszyli się na naszych ulicach śledząc każdy nasz ruch. Od czasu utworzenia getta doświadczamy swoistego wytchnienia od jawnych i skrytych szpiegów, dlatego też chanukowe przyjęcia odbywają się niemal na każdym podwórzu, nawet w pokojach wychodzących na ulicę – przy zaciągniętych zasłonach, i tyle.

Uczestnictwo w tegorocznym święcie Chanuki było bardzo wysokie. Spacerując prawie zapomnieliśmy, że wolno nam dojść tylko do rogu Nalewki i Świętojerskiej. Dr Lajfuner wygłosił przemówienie tryskające dowcipem, wszyscy uśmialiśmy się serdecznie. Jego wystąpienie zawierało pewną wartą podkreślenia prawdę: ‘We wszystkich krajach, w których chcą nas pogrzebać żywcem, pociągamy grabarzy z sobą’. Popatrzmy na carską Rosję, Polskę czy Rumunię. Nazistowskie Niemcy czeka ten sam los – i to za naszych dni.”

Można przyjąć, że symbolika żydowskiego powstania przeciw przeważającym siłom greckim była także inspiracją dla niektórych bojowników powstania w getcie warszawskim, podobnie jak ich własne poświęcenie inspiruje wciąż kolejne pokolenia.

ZAMKNIĘCIE GRANIC GETTA

16 listopada 1940 roku, na mocy zarządzenia z dnia 2 października 1940 roku, wydanego przez gubernatora dystryktu warszawskiego, Ludwiga Fischera, zamknięto „żydowską dzielnicę mieszkaniową”. Przy wylotach do getta ustawiono niemieckie posterunki policyjne. Wprowadzono przepustki w ruchu pomiędzy gettem a tzw. stroną aryjską.

Żydowska Warszawa została otoczona murem. Społeczność warszawskich Żydów, pełna kontrastów, ale i barwnego, dynamicznego życia, została odseparowana od reszty Warszawy. Powstała ogromna enklawa, jakby miasto w mieście, które miało być bezwzględnie wykorzystywane ekonomicznie i doszczętnie ograbione. Grabież mienia żydowskiego była systemowa i trwała od pierwszych dni okupacji. Tylko w ciągu kilku tygodni przed zamknięciem getta przesiedlono w jego granice 138 000 Żydów a wysiedlono 113 000 Polaków. Ta operacja wiązała się z dalszym rabunkiem: skonfiskowano ok. 4000 sklepów i ok. 600 zakładów żydowskich po stronie aryjskiej. Ich przesiedleni właściciele nigdy nie odzyskali już swej własności.

listopad 1940, ul. Leszno róg Żelaznej / dziś, Al. Solidarności róg Żelaznej

Mur wokół getta zaczęto wznosić już od kwietnia. „Mur dzielił ludzi i po to był postawiony; nie umiem tego krócej wyrazić” – napisał Bogdan Wojdowski we wstępie do powieści „Chleb rzucony umarłym”. Do sierpnia 1940 roku powstało już 47 odcinków muru o 3 metrowej wysokości, zwieńczonego drutem kolczastym. Granice getta biegły także między posesjami – wyznaczały je ściany budynków. Jesienią niektóre odcinki muru zostały wybudowane wzdłuż i w poprzek ulic.
Granice zamkniętej dzielnicy żydowskiej, choć pilnowane przez niemieckich żandarmów i oddział policji granatowej po stronie zewnętrznej, a od środka przez Służbę Porządkową, nazywaną potocznie policją żydowską, nigdy nie były szczelne. Szmugiel towarów na dużą skalę odbywał się przez kilkanaście bram do getta, dzięki przekupywaniu żandarmów i pozostałych służb, na mniejszą skalę przez tzw. mety, usytuowane w wielu punktach miasta: na posesjach granicznych, gdzie znajdowały się zamaskowane otwory w ścianach i podkopy. Szmuglowano także, przerzucając towary w workach przez mur.
Na 307 hektarach Niemcy stłoczyli około 400 tysięcy ludzi. Dzienniki i relacje z getta, a nawet niektóre fragmenty niemieckich filmów propagandowych, pokazują olbrzymie zagęszczenie w „żydowskiej dzielnicy mieszkaniowej”. Granice getta, które dzięki skrupulatnym pracom historyków są dziś dokładnie ustalone, zmieniały się wraz z postępami polityki eksterminacyjnej, najbardziej po pierwszej akcji likwidacyjnej z lata 1942 roku.
Dzień 16 listopada i wznoszenie muru tak zapisały się w literackiej pamięci Bogdana Wojdowskiego: „I pewnego dnia w oczach ludzi z tej i z tamtej strony zaczęli murarze murować mur na Żelaznej i Siennej, i Wielkiej, i przez Bagno, i Próżną, i Grzybów, i Graniczną, i Plac Żelaznej Bramy do Hal, zamykając tak dzielnicę południową. I to było małe getto. A dalej mur ciągnął się Chłodną do Ptasiej, Przechodnią do Długiej, Mylną do Przejazdu, Świętojerską do Ciasnej, Koźlą na Przebieg, przez Pokorną, Stawki, Dziką i Okopy, zamykając dzielnicę północną. Tam było duże getto. A w poprzek ulicy Chłodnej w pobliżu kościoła Św. Karola stanął most drewniany i połączył obydwie odcięte linią tramwaju dzielnice.
– Zaczęło się Żydzi – wołał Mordechaj Sukiennik w chmurze pyłu, wymachując ramionami.”
Emanuel Ringelblum napisał: „„[…] Ludność nie wiedziała jeszcze, że getto zostanie zamknięte, dlatego wiadomość ta spadła jak grom. Na wszystkich skrzyżowaniach stały posterunki niemieckich, polskich i żydowskich policjantów, którzy kontrolowali, kto ma prawo przejść. Okazało się, że hale targowe są zamknięte dla kobiet żydowskich. Od razu zabrakło chleba i innych produktów od nowego czasu szaleję prawdziwa orgia drożyzny”.
Chaim Kaplan zanotował w swoim „Dzienniku z getta warszawskiego”: „Wkroczyliśmy w nowy etap życia, trudno sobie wyobrazić panikę, jaka w związku z tym powstała w dzielnicy żydowskiej. Zobaczyliśmy nagle, jak nas stłoczono i zamknięto ze wszystkich stron. Jesteśmy wyłączeni i odseparowani od świata, wygnani ze społeczności ludzkiej.”

Font Resize