Prawda jest najciekawsza

Prawda jest najciekawsza

O pokutujących przez lata nieprawdziwych relacjach dotyczących przemarszu dzieci z Januszem Korczakiem z Domu Sierot na Umschlagplatz, autorskim odczytaniu tych wydarzeń przez Andrzeja Wajdę w filmie „Korczak” i wyższości prawdy nad mitem rozmawiamy podczas XXVIII Targów Książki Historycznej z Agnieszką Witkowską-Krych, autorką książki „Mniej strachu. Ostatnie chwile z Januszem Korczakiem”, uhonorowaną jedną z nagród KLIO dla najlepszej książki historycznej

3 grudnia 2019

„Mniej strachu. Fakty i mity o ostatniej drodze Janusza Korczaka i jego podopiecznych” to tytuł spotkania Agnieszki Witkowskiej-Krych i Jarosława Abramowa-Newerly`ego – wybitnego twórcy i świadka epoki – z publicznością podczas XXVIII Targów Książki Historycznej, w Sali Kinowej Arkad Kubickiego na Zamku Królewskim, w sobotę 30 listopada. Pisarz wspominał m.in. swoją matkę Barbarę Abramow, nauczycielkę i aktorkę teatru „Baj”, która jako mała dziewczynka mieszkała w Domu Sierot Janusza Korczaka, gdzie zresztą poznała przyszłego męża, współpracownika Starego Doktora, Igora Newerlego. Podczas spotkania pisarz i dramaturg opowiadał także o rotmistrzu Witoldzie Pileckim. To dzięki jego interwencji skończyły się szantaże szmalcownika, zagrażającego bezpieczeństwu rodziny Newerlych. Jarosław Abramow-Newerly znał Janusza Korczaka, ponieważ jego ojciec był sekretarzem i stenografem pedagoga, prowadził też Mały Przegląd – pismo dla dzieci i młodzieży. Redagował artykuły dziecięcych autorów, które przepisywała Barbara Abramow. W dzieciństwie Jarosław Abramow-Newerly odwiedzał Dom Sierot prowadzony przez Korczaka, a ostatni raz widział go podczas letnich kolonii, zorganizowanych przez tę placówkę w Gocławku w 1940 roku.

Od wielu dziesięcioleci funkcjonuje mit heroicznego Janusza Korczaka, który dzięki owemu zmitologizowaniu jawi się jako jedyny obrońca żydowskich sierot w getcie warszawskim, bez wahania idący z nimi na śmierć – na Umschlagplatz, a stamtąd do obozu śmierci w Treblince. Jak Pani sądzi, dlaczego nikt przed Panią nie był zainteresowany weryfikacją owego mitu?

Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się stało. Myślę, że dla ludzi stan wiedzy o tamtych wydarzeniach był wystarczający. Potrzebna była ładnie opowiedziana, heroiczna historia. Zapotrzebowanie na nią pokrył także piękny wizualnie film Andrzeja Wajdy, „Korczak”. Dla mnie było istotne to, by dowiedzieć się jak najwięcej. Skorelowałam to, do czego udało mi się dotrzeć. Zweryfikowałam relacje, które pozostały z tamtych czasów, na przykład pani Ireny Sendlerowej. Nie wydaje mi się prawdopodobne, by podczas tzw. wielkiej akcji likwidacyjnej warszawskiego getta mogła w nim przebywać.

I widzieć, jak „z ulicy Żelaznej skręcali w Leszno”…

Tak. Ale to, że to powiedziała i całe życie podtrzymywała prawdziwość tej relacji, też stanowi jakąś informację – że, jak inni, chciała w tym heroicznym wydarzeniu uczestniczyć, chciała stanowić jego część. Tego dnia również dzieci z innych sierocińców w getcie wywieziono wraz z wychowawcami do Treblinki. Jestem pewna, że list wysłany w latach 60. lub 70. do redakcji tygodnika Polityka nie zawierał faktów, chociaż jego autor podawał wiele szczegółów. To niemożliwe, by był tam w tym czasie. On też pragnął być częścią tej historii.

To temat na osobną rozprawę – jak i dlaczego tak wiele osób, często o znanych nazwiskach, dokonało konfabulacji na taką skalę…

Tak. Taka rozprawa mogłaby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego chcemy być częścią takiej historii i świadczyć sobą samym o jej prawdziwości, chociaż nas tam wcale nie było. To fascynujący temat.

Skoro już wiemy z Pani książki, jak – z dużą dozą prawdopodobieństwa – było naprawdę, to czy znakomitego i nagrodzonego w Cannes, silnie oddziałującego na emocje „Korczaka” Wajdy, ze scenariuszem Agnieszki Holland, należy uznać po prostu za dzieło nieprawdziwe?

Nigdy nie uważałam go za film dokumentalny, więc on nie jest nieprawdziwy, bo nigdy nie miał być prawdziwy. Miał być osobistą opowieścią o tym, jak mogły wyglądać ostatnie dni Korczaka. Dla osoby takiej jak ja, która zajmuje się tym tematem, błędy faktograficzne w filmie Wajdy są ewidentne. Ale reżyser tak właśnie chciał poprowadzić tę historię, jak poprowadził i koniec.

W Polsce nie lubi się odbrązawiania powszechnie wielbionych bohaterów. Nie obawia się Pani nieprzychylnego przyjęcia książki weryfikującej mit pochodu dzieci idących na śmierć z pieśnią na ustach, podążających za dumnie wyprostowanym Korczakiem?

Prawda jest najciekawsza. Możemy pozostać przy podtrzymywanej przez lata wizji, ale czy warto tak robić, kiedy już wiemy na pewno, że było inaczej?…

Rozmawiała Anna Kilian

Zdj. MGW




WYNIKI KONKURSU NA IDENTYFIKACJĘ WIZUALNĄ

WYNIKI KONKURSU 

Litewskie studio DaDaDa wygrało międzynarodowy konkurs na identyfikację wizualną Muzeum Getta Warszawskiego.

29 listopada 2019 r.

Na konkurs, zorganizowany przez Muzeum Getta Warszawskiego i Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej, wpłynęło 216 zgłoszeń
z całego świata, w tym z: Wielkiej Brytanii; Niemiec; Francji; Hiszpanii, Portugalii; Irlandii; Chorwacji;  Bośni i Hercegowiny, Izraela a także z Iranu, Libanu, Australii, Brazylii oraz z Indii.

W pierwszym etapie jury, złożone z ekspertów STGU i pracowników Muzeum Getta Warszawskiego, przyjrzało się dorobkowi uczestników konkursu. Zaprezentowane portfolio były na najwyższym poziomie. Jurorzy zwracali szczególną uwagę na projekty identyfikacji dla instytucji kultury, ich formę oraz sposób realizacji. Do drugiego etapu zakwalifikowano sześciu uczestników: trzech z Polski (Futu, Redkroft,  The Codeine) i trzech z zagranicy (Little Greta, DaDaDa oraz indywidualny projektant Francesco Ciampa).

W II etapie finaliści  przygotowali prace w postaci konkretnych koncepcji identyfikacji wizualnych, do oceny kapituły konkursu.
Zostało złożonych 11 projektów: po jednym autorstwa studia Futu i  Francesca Ciampy; po dwie koncepcje od Little Greta, The Codeine
i DaDaDa oraz trzy koncepcje autorstwa studia Redkroft.

Kapituła konkursu w składzie:  Małgorzata Naimska – wicedyrektor Biura Kultury Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy; Barbara Schabowska – dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza; izraelski artysta designer Philippe Boulakia z Bezalel Academy of Arts and Design w Jerozolimie; prof. Sławomir Kosmynka z Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi i Albert Stankowski – dyrektor Muzeum Getta Warszawskiego wybrała jedną z koncepcji z studia DaDaDa.

Litewskie studio DaDaDa powstało w 2006 roku. Specjalizuje się w budowaniu marki i projektowaniu identyfikacji wizualnej. W dorobku ma m. in.: aranżację wystawy dla Litewskiego Muzeum Morskiego w Kłajpedzie.

Wszystkie prace finałowe zostaną zaprezentowane podczas pokonkursowej wystawy plenerowej, wiosną 2020 roku.

Miłka Skalska
rzeczniczka prasowa
Muzeum Getta Warszawskiego




Niemy świadek historii w rejestrze zabytków

Niemy świadek historii w rejestrze zabytków

Dzięki interwencji pracowników Działu Zbiorów Cyfrowych Muzeum Getta Warszawskiego ogrodzenie gmachu Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego od listopada jest już zabytkiem

26 listopada 2019

Budynek Zespołu Szkół Powszechnych przy ulicy Stawki 21 (dziś Stawki 5/7) powstał w latach 1936 – 1937 z przeznaczeniem na cztery szkoły. Ostatecznie otwarto w nim szkoły nr 153 i 175. Autorami modernistycznego projektu architektonicznego byli Tadeusz Ćwierdziński i Roman Sołtyński. Powstały gmach wpisał się w nowoczesny nurt architektury funkcjonalnej. W tym samym czasie wybudowano ogrodzenie z siatki w ramie z betonową podmurówką, zarówno od strony ulicy Stawki, jak i od strony ulicy Niskiej.

W listopadzie 1940 r. zachodnia część ulicy Stawki znalazła się w granicach getta. Na początku następnego roku włączono do niego także jej południową stronę wraz z Umschlagplatzem – „placem przeładunkowym” – stanowiącym granicę celną getta, zamienionym 22 lipca 1942 r. w miejsce selekcji, kondensacji i załadunku ludności żydowskiej do wagonów jadących do obozu zagłady w Treblince. Dawny szkolny gmach stał się siedzibą komendy oddziału SS, nadzorującego deportacje.

Budynek i ogrodzenie przetrwały całą wojnę, to ostatnie uszkodzone jedynie przestrzelinami. Zauważyli je pracownicy Działu Zbiorów Cyfrowych MGW – starszy specjalista Adam Wolniewicz i specjalista Piotr Aaron Lenartowicz – zawodowo wyczuleni na to, co pozostało do dnia dzisiejszego po przedwojennej infrastrukturze miejskiej w granicach getta. Dzięki nim ogrodzenie gmachu Wydziału Psychologii UW zostało włączone do gminnej ewidencji zabytków m. st. Warszawy pod Id WOL35270.

Zdj. dawny budynek szkolny w 1945 r. (Ghetto Fighters` House); współczesne zdjęcia ogrodzenia od strony ulicy Niskiej, widoczna zachowana cementowa podmurówka, górna część ogrodzenia z drutem kolczastym powstała w latach powojennych, stan z maja 2019 roku (MGW)

Anna Kilian




Projekt edukacyjny MGW

Projekt edukacyjny MGW




Trudno jest wyjawić bliskim, dzieciom, że jest się Żydem

Trudno jest wyjawić bliskim, dzieciom, że jest się Żydem

O „Sekrecie” – książce o skomplikowanej ludzkiej naturze, o dyskryminowaniu innych, o próbie odpowiedzi na pytanie, kim się jest – rozmawiamy z jej autorką, Sylwią Borowską, która w ubiegłym roku odniosła sukces „Moim mężem Żydem”

25 listopada 2019

Z Pani książki wynika, że reakcje osób, które dowiadywały się o swoim żydowskim pochodzeniu często były podobne – najpierw zaskoczenie, potem poinformowanie przyjaciół, którzy zazwyczaj zaczynali od pocieszania…

W zdaniu „Nie przejmuj się, że jesteś Żydem” jest ukryta sugestia, że ten fakt nie ma znaczenia, a przecież ma fundamentalne znaczenie dla osób, które się właśnie o tym dowiedziały. Domyślnie wyczuwa się również sugestię, że bycie Żydem jest obciążeniem czy problemem, z którym należy się teraz zmierzyć. Pocieszanie to przejaw litości.

Czy to już świadczy o antysemityzmie?

Polacy sami nie zdają sobie sprawy z tego, że wygłaszają antysemickie kwestie. Świadczą o tym pewne konstrukcje słowne, które bardzo mocno wrosły w język polski – „Żydem” nazywano przed laty kleks w zeszycie, używa się słowa „pożydzić”, czyli poskąpić lub mówi się „oddaj samochód do Żyda” w znaczeniu „pozbądź się go”.

Używa się zwrotu „żydowskim targiem”…

W mojej poprzedniej książce, „Mój mąż Żyd”, przytaczam anegdotę o Polaku z województwa wielkopolskiego, wiozącym w swoim samochodzie parę izraelską. W pewnym momencie mówi on: „żyd mi się zapalił”, mając na myśli kontrolkę zużycia paliwa. Nie czuł, że to nietakt w obecności Żydów. To ciekawe, jak mocno takie wyrażenia wrosły w język. Jak mało jesteśmy już na to wyczuleni. A przecież czasy się zmieniły i dziś nie do pomyślenia jest nazwać czarnoskórego mężczyznę Murzynem…

Ale nadal tak się dzieje. Wydaje mi się, że Polacy są bardzo mało uważni na to, co mówią i jak to może zranić innych…

Nie tylko Polacy. W „Sekrecie” chciałam jednak pokazać – o czym piszę we wstępie – że Polacy są lub nawet chcą być homogenicznym narodem, sami nie podejrzewając, ilu z nich może być, na przykład, żydowskiego pochodzenia. Narracja zadeklarowanej polskości każe im jednak nie lubić obcych i innych. Antysemityzm wrośnięty w język to jedno, drugie to zachowanie. Jedna z moich bohaterek musiała założyć sprawę w sądzie przeciwko sąsiadowi, który wydrapał jej na drzwiach gwiazdę Dawida, sikał pod nimi i straszył, że dokończy to, czego Hitler nie dokończył.

Pisze pani, że Polaków jednoczy wrogość wobec innych…

To jest mechanizm psychologiczny. Ci, którzy nie rozumieją innych lub obcych, są z góry wrogo do nich nastawieni. Wczoraj Polacy jednoczyli się przeciwko uchodźcom, teraz przeciw LGBT+, a figura Żyda jako Obcego jest wieczna. Myślę, że „Sekret” jest również książką o skomplikowanej naturze ludzkiej, o dyskryminowaniu innych, o lękach zarówno osób o żydowskim pochodzeniu, jak i o polskim pochodzeniu. Co więcej, w tej książce rozmawiamy o tym, że przecież te dwie tożsamości są w jednej osobie, która czuje się zarówno Żydem, jak i Polakiem i próbuje to jakoś pogodzić, szuka nowej definicji, odpowiedzi na pytanie, kim w istocie teraz jest… Dlatego odkrycia moich bohaterów są takie trudne dla nich i otoczenia.

Czy bohaterom książki, którzy dowiedzieli się o swoich żydowskich korzeniach, ta świadomość pomogła w życiu? Oczywiście, nie w znaczeniu takim, że dzięki temu mogli załatwić coś dla siebie…?

To kolejny stereotyp, w dodatku świadczący o antysemityzmie właśnie, jakoby osoby, które się o tym dowiadywały, wchodziły do magicznej wspólnoty, grupy interesu i natychmiast lepiej im się żyło. Z moich obserwacji wynika, że nie. Gdyby opowieści o sześciu Żydach rządzących światem były prawdziwe, to ludzie w diasporze w Polsce, czy w samym Izraelu nie żyliby na kredyt. A tak żyją! Wielu z moich bohaterów dowiaduje się o swoim pochodzeniu, gdy są już bardzo dorośli. Mają na przykład 50 lat i dylemat, czy wyjechać do Izraela?…

To trudne dla tych, którzy nie znają hebrajskiego…

Nagłe przeszczepienie do Izraela jest obarczone dużym ryzykiem – tu wyrośli, tutaj mają rodzinę, pracują. Inaczej jest w przypadku młodych ludzi, mających całe życie przed sobą. Oni mogą je sobie jeszcze ułożyć w innym kraju. W książce rozmawiam też z osobą pochodzącą z rodziny zasymilowanej już pod koniec XIX wieku. Odkrycie żydowskiego pochodzenia nic w niej nie zmienia. Jest dumna ze swoich korzeni, ale nigdy nie powie o sobie, że jest Żydem, lecz że ma korzenie żydowskie.

Czy badanie swoich korzeni może wywrócić życie do góry nogami?

Często. Prawie wszyscy moi rozmówcy musieli się uczyć, jak to jest być Żydem. Poznawali dopiero, czym jest judaizm, jaki ma wpływ na życie Żyda, czym jest tradycja, na czym polega koszerność, jak się zachować w szabat, jakie są święta i jak je obchodzić. Czytelnik znajdzie w książce nawet zabawne anegdoty na ten temat. Dla niektórych taki spadek w postaci wiedzy o swoich żydowskich korzeniach jest obciążeniem, dla innych jest to ekscytujące. Chociaż – jak zauważyła jedna z moich rozmówczyń – w polskich warunkach bycie na przykład religijnym Żydem jest prawie niewykonalne. Inaczej trzeba się ubierać, inaczej jeść, mieć wolne dni w święta żydowskie.

Czy są w pani książce rozmówcy, którzy całkowicie odrzucili swoją nowo odkrytą żydowskość?

Jest historia kobiety, która zrobiła konwersję i mieszka w Izraelu, a jej matka wcale nie uważa się za Żydówkę. Niektórzy bohaterowie przyznają, że oni uważają się za Żydów, ale ich brat lub siostra nie, bo chcą, aby był to nadal sekret.

Dopiero z „Sekretu” dowiedziałam się o Żydowskim Telefonie Zaufania…

Ja też o nim wcześniej nie wiedziałam, byłam zupełnie zaskoczona, choć można było o nim przeczytać w dziale ogłoszeń Gazety Wyborczej w 1997 roku. Telefon nie był sekretem. To tylko pokazuje, że jeżeli pewne sprawy nas nie dotyczą, to ich nie dostrzegamy. Ci, których dotyczył Żydowski Telefon Zaufania, zauważyli informacje i korzystali z niego, dopóki istniał. Inicjatorem był Stanisław Krajewski, z którym rozmawiam o tym w książce. Życie żydowskie w Polsce zaczęło się powoli odradzać po 1989 roku. Oficjalnie dopiero w 1997 roku powstała Gmina Wyznaniowa Żydowska, po wojnie działało tylko świeckie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce i Teatr Żydowski w Warszawie. Gminy, aby się zbudować, w latach 90. były wspomagane przez międzynarodowe organizacje żydowskie. Przy okazji Żydowskiego Telefonu Zaufania uruchomiono grupy terapeutyczne wspierające ludzi w tym, by mogli bez poczucia winy i wstydu powiedzieć o sobie: jestem Żydem. Telefony zaufania kojarzyły mi się zawsze ze wsparciem dla ofiar przemocy, osób uzależnionych, a także mających poczucie, że znajdują się w beznadziejnej sytuacji. W książce Stanisław Krajewski tłumaczy, że bycie Żydem w Polsce jest sytuacją trudną emocjonalnie. Nie wiem, czy żydowskie telefony zaufania działały na przykład na Węgrzech i w Czechosłowacji, ale w krajach byłego bloku wschodniego też były podejmowane próby odnowy życia żydowskiego. Jedna z bohaterek „Sekretu” opowiedziała, jak jeździła do Izraela na obozy edukacyjne dla młodzieży i spotykała na nich młodych ludzi z Czech, Węgier i Bułgarii i jak rozmawiali o tym, co to znaczy być Żydem w ich krajach.

Jak znalazła pani osoby, które podzieliły się z panią fragmentami swojego życia?

Pomysł książki narodził się w mojej głowie po spotkaniu z Zoją, o której myślałam na początku jako o bohaterce książki „Mój mąż Żyd”. Powiedziała mi, że nie przez przypadek wyszła za Izraelczyka. To konsekwencja tego, że jej mama, kiedy Zoja miała 15 lat, zdradziła jej sekret, czyli powiedziała jej, że jest Żydówką. Zastanowiło mnie, dlaczego to musiał być sekret. Zaczęłyśmy rozmawiać o tym, jak trudno jest wyjawić bliskim, dzieciom, że jest się Żydem. Poczułam się w obowiązku zgłębić ten temat i dowiedzieć, dlaczego ci ludzie musieli się bać, przeżywać osobiste dramaty. Ponieważ Zoja mieszka z mężem w Polsce, a w tamtej książce skupiłam się na Polkach, które mieszkają ze swoimi mężami w Izraelu uznałam, że jej historię zamieszczę w drugiej książce. Poprosiłam również Zoję o protekcję w dotarciu do Żydów z gminy w Warszawie lub innych osób, które zna, a które również odkryły swoje żydowskie pochodzenie. Szukałam także sama, znałam też kilka osób w Izraelu. „Sekretów” jest o wiele więcej, niż ta książka mogłaby pomieścić, ale zdecydowałam się wybrać historie indywidualne, które się różnią, a złożone w całość tworzą ciekawy i – w moim poczuciu – pełny obraz.

Czy wśród pani rozmówców znaleźli się ateiści, którzy dowiedziawszy się, że są Żydami, stali się osobami religijnymi?

Tak, a nawet jedna, żarliwa w młodości, katoliczka.

Jak dochodzi się do takiej olbrzymiej wolty światopoglądowej?

To kwestia wyboru. Mnie podoba się w „Sekrecie” historia dziewczyny, która była katoliczką, a gdy dowiedziała się prawdy o swoim pochodzeniu, stała się ortodoksyjną Żydówką. Najpierw jako nastolatka wyjechała do jesziwy do Montrealu, teraz mieszka z rodziną w Izraelu. Po spotkaniu z nią zrozumiałam, że w świecie, w którym żyjemy dzisiaj – w którym trudno o punkt odniesienia i w którym brakuje autorytetów – mnie samej brakuje Boga. Ludzie, w których życiu Bóg jest obecny, mają na nie jasny plan, wiedzą, czego się trzymać. Łatwiej im się żyje.

Rozmawiała KZK

Zdj. MGW




Konkurs na logo MGW na finiszu

Konkurs na logo MGW na finiszu

15 listopada minął termin nadsyłania prac w drugim etapie konkursu na identyfikcję wizualną Muzeum Getta Warszawskiego – organizowanym wspólnie ze Stowarzyszeniem Twórców Grafiki Użytkowej – do którego zostało zaproszonych sześcioro finalistów z Polski i zagranicy. Przedstawiamy wypowiedzi artystów i członków kapituły oceniającej ich prace.

15 listopada 2019

Serce, rozum i jasność przekazu

Dla Francesca Ciampy z Rzymu, absolwenta rzymskiego Sapienza University, projekt musi być nie tylko kreatywny, ale też społecznie użyteczny: – Najważniejszą rzeczą jest ustalenie celów przed rozpoczęciem projektu. Są to: oryginalność, jasność przekazu, harmonia estetyczna. Projektowe podejście do designu sprawia, że może on być silny swoją estetyką, a zarazem funkcjonalny pod względem komunikacyjnym. Przede wszystkim zaś będzie w sposób zwarty przedstawiał zamysł, jakiego oczekuje odbiorca, zakorzeni się w jego umyśle, niczym dobrze znana twarz – podkreśla Ciampa.

Projekty różnej wielkości, zarówno małe, pojedyncze zadania, jak i duże, skomplikowane przedsięwzięcia, wymagające integracji wielu elementów – wszystkie są jednakowo traktowane przez warszawskie studio Futu: – W każdym z tych przypadków rozkładamy projekty na czynniki pierwsze i znajdujemy proste idee, na których da się zbudować całą opowieść marki, biznesu lub instytucji. Nasze ulubione działania to te na styku designu i jakościowych treści, tam buduje się prawdziwą wartość – twierdzi studio. A co wpływa na sposób myślenia artystów designerów? Dla tych z międzynarodowego studia Little Greta największą inspiracją dla ich obecnego sposobu myślenia była edukacja uniwersytecka – Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach i Wydział Komunikacji Multimedialnej na Uniwersytecie Tomasza Baty w Zlinie, w Czechach. Dla wrocławskiego The Codeine głównym źródłem inspiracji jest Instagram: – Obserwujemy głównie projektantów typografii i plakatu. Lubimy szwajcarską robotę.

Grzegorza Derlukiewicza, account directora i partnera brandingowego i graficznego studia Redcroft z siedzibą w Warszawie zapytaliśmy, w jaki sposób online`owe blogi i tutoriale poświęcone designowi wpłynęły na jakość projektów graficznych, które dziś powstają: – Uważam, że blogi i serwisy prezentujące dobry design – ale takie, które robią research i wybierają ciekawe projekty z rynku – są bardzo wartościowe. Wiele z nich jest interesujących i inspirujących. Dają możliwość odkrycia niesamowitych talentów, marek i kierunków myślenia, którymi podążają projektanci z całego świata. Ale świadomi designerzy, obserwujący rynek i znający projekty publikowane na blogach, z całą pewnością nie pozwalają sobie na wzorowanie się na nich. Tutoriale zaś mają dwie strony medalu. Obniżyły próg wejścia do branży. Sprawiły, że każda osoba dysponująca dostępem do internetu i często oprogramowaniem bez licencji nazywa siebie „grafikiem” i szuka klientów, by zaoferować im swoje usługi. Niestety, tym samym takie osoby obniżają stawki profesjonalistów, standardy i jakość tego, co widzimy na co dzień. Takie projekty nie rozwijają rynku, nie edukują klientów na temat znaczenia dobrego projektowania w naszym życiu. Tutoriale uczą korzystania z narzędzi, ale to nie znaczy, że uczą projektowania. Projektowanie jest rozwiązywaniem pewnych problemów, a nie tylko obsługą programów graficznych. Z całą pewnością nie wyrobią też nikomu stylu ani gustu. Natomiast z drugiej strony, w rękach świadomego projektanta tutorial może pomóc rozwinąć kompetencje i pchnąć projekt jeszcze dalej, co jest bardzo wartościowe – powiedział Grzegorz Derlukiewicz.

Największym atutem litewskiego studia DADADA jest zdolność do analizowania i adaptacji: – Do każdego projektu podchodzimy w sposób holistyczny, dlatego też każde spotkanie z brandem jest zarazem świeże i konsekwentne. Rozpoczęliśmy działalność w 2006 roku. Projektowanie komunikacji, branding i projekty środowiskowe związane z markami to nasze główne pola działania. W to, co robimy, zawsze wkładamy rozum i serce. Dlatego też uważamy, że możemy inspirować ludzi wokół, by sami dążyli do tworzenia znaczących, udanych, trwałych marek. Jesteśmy zaszczyceni i szczęśliwi mając możliwość uczestniczenia w konkursie na identyfikację wizualną Muzeum Getta Warszawskiego. To będzie ważne i inspirujące zadanie dla całego zespołu i nie możemy się doczekać początku naszej pracy – powiedzieli nam graficy w DADADA.

Logo – DNA marki i znak wizualny

Jednym z członków kapituły oceniającej prace jest Philippe Boulakia, izraelski artysta grafik, związany z Bezalel Academy of Art and Design, współwłaściciel i dyrektor Neo Group. Uważa on, że logotyp jest konceptualną esencją w procesie rozwoju identyfikacji marki: – To ikonograficzne DNA instytucji albo firmy, zawierające i wyrażające liczbę reguł w relacji do jego kształtu, typografii i koloru. Logotyp powinien być postrzegany na dwa sposoby: jako warstwa poznawcza i funkcjonalna: „Co ten znak wyraża”?, „Czy ja od razu rozumiem, czym się zajmuje firma albo instytucja?” Druga warstwa jest emocjonalna i intuicyjna: „Podoba mi się ten znak, intryguje mnie, chcę być jego częścią” („Chciałbym nawet mieć go na swoim ciele”). Starania projektantów, by nie wzbudzać uczucia déjà vu, ich rozpaczliwe pragnienie wykreowania nowej i oryginalnej ikonografii, często kłócą się z potrzebą jasno skomunikowanego przekazu. Wykorzystanie abstrakcyjnych, minimalistycznych i wyrafinowanych form oferuje bardziej wysublimowaną, lub nawet poetycką analizę tematu. Można powiedzieć, że w ostatnich latach przejrzystość stała się wartością drugorzędną. Publiczność jest bardziej wykształcona i nastawiona na odbiór wyrafinowanych mediów wizualnych. Przekaz, który jest zbyt bezpośredni, jest odbierany jako przestarzały i przewidywalny. Chcemy ekscytować się otaczającymi nas znakami, nawet gdy nie zawsze wiemy, czego dotyczą. Potrzebę nowoczesnego przekazu wizualnego podkreśla dyrektor Małgorzata Naimska z Biura Kultury Miasta St. Warszawy: – Chciałabym, żeby ta identyfikacja w nowoczesny, estetyczny – estetyka ma dla mnie ogromne znaczenie – i jednocześnie symboliczny sposób odnosiła się do misji tego Muzeum, jaką jest upowszechnianie wiedzy o stworzonym w Warszawie przez niemieckiego okupanta getcie dla ludności pochodzenia żydowskiego. Bardzo mi zależy, by użyta symbolika była czytelna dla ludzi z całego świata. To będzie bardzo trudne, ale wiążę z tym konkursem wielkie nadzieje na wyjątkowy znak.

Prof. Sławomira Kosmynkę z Pracowni Projektowania Grafiki Wydawniczej i Typografii Mediów Cyfrowych z Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi zapytaliśmy, jakim wizualnym językiem powinno się komunikować muzeum martyrologiczne i czy jego identyfikacja wizualna musi być całkowicie podporządkowana misji i wykluczać, na przykład, śmiałą kolorystykę: – Myślę, że muzeum martyrologiczne, jak każde muzeum i instytucja, a szczególnie instytucja kultury, powinna komunikować się współczesnym językiem wizualnym, absolutnie zrozumiałym dla odbiorcy. Ogromny wpływ na charakterystykę, transformację współczesnego języka komunikacji wizualnej mają aplikacje mobilne. Ich rozpoznawalność i funkcjonalność decydują o upowszechnieniu misji i informacji. Urządzenia mobilne wzbogaciły język komunikacji wizualnej o aspekty dynamiczne i interaktywne. A więc współczesna instytucja kultury, współczesne muzeum powinno posługiwać się dynamicznym językiem wizualnym. Identyfikacja wizualna muzeum martyrologicznego powinna, moim zdaniem, respektować misję instytucji. Jest nośnikiem wartości kulturotwórczych. Kolor, a właściwie klucz barwny posiada warstwę symboliczną i semantyczną. Jego wybór nie powinien ograniczać się do warstwy estetycznej lub decyzji arbitralnej. We współczesnym krajobrazie komunikacji wizualnej kolory i klucze barwne podlegają ścisłej reglamentacji i aneksji. Można powiedzieć, że podobnie jak w heraldyce, definiują i identyfikują instytucję lub organizację. Jednak przełamywanie zasad, zastosowanie niecodziennych i ryzykownych – wolnych od przyjętych rygorystycznych schematów – rozwiązań typograficznych, ideograficznych i kolorystycznych zawsze było warunkiem postępu i nowoczesności.

Rozstrzygnięcie konkursu – 21 listopada.

Anna Kilian

Zdj. MGW




Żegnamy Sławomira Feliksa Pocztarskiego

Żegnamy Sławomira Feliksa Pocztarskiego

Albert Stankowski, dyrektor Muzeum Getta Warszawskiego, wraz z zespołem żegna z głębokim żalem Sławomira Feliksa Pocztarskiego weterana Powstania Warszawskiego i prezesa Fundacji Polskiego Państwa Podziemnego, człowieka szlachetnego i odważnego, przyjaciela naszej instytucji

14 listopada 2019

Sławomir Feliks Pocztarski, pseudonim Bóbr, urodził się w Warszawie 18 maja 1930 roku. W czasie Powstania Warszawskiego służył na Żoliborzu w plutonie 215 w Zgrupowaniu „Żbik” w II Obwodzie „Żywiciel” Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej.

Był także uczestnikiem akcji Małego Sabotażu. Polscy harcerze – z narażeniem życia – ośmieszali zarządzenia okupanta niemieckiego, pisząc m.in.: hasła antyhitlerowskie, roznosili ulotki lub malowali na murach kotwicę Polski Walczącej.

Sławomir Pocztarski był odznaczony m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Armii Krajowej (Londyn), Warszawskim Krzyżem Powstańczym, Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi RP, a także Orderem Uśmiechu na wniosek Dzieci Niewidomych z Lasek „za 30-letnią opiekę i okazywane im serce”.

Uroczystość żałobna odbędzie się 19 listopada 2019 roku o godz. 12.15 w kościele p.w. Św. Jozafata przy ulicy Powązkowskiej 90, po czym nastąpi odprowadzenie do grobu na Cmentarzu Wojskowym.

Dr Kama Pawlicka

Fot. Wikimedia Commons




Pierwsza konferencja naukowa MGW

Pierwsza konferencja naukowa MGW

„Początki okupacji nazistowskiej. Ciągłość i zmiana w życiu polskim i żydowskim 1939-1941” to tytuł międzynarodowej konferencji naukowej, organizowanej przez Muzeum Getta Warszawskiego w dniach 18 – 19 listopada we współpracy z Polskim Towarzystwem Studiów Żydowskich, Żydowskim Instytutem Historycznym, European Network Remembrance and Solidarity oraz Touro College w Berlinie.

6 listopada 2019

W dniach 18-19 listopada Muzeum Getta Warszawskiego we współpracy z Polskim Towarzystwem Studiów Żydowskich, Żydowskim Instytutem Historycznym, European Network Remembrance and Solidarity oraz Touro College w Berlinie organizują międzynarodową konferencję naukową zatytułowaną „Początki okupacji nazistowskiej. Ciągłość i zmiana w życiu polskim i żydowskim 1939-1941”.

Konferencja wpisuje się w obchody 80. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej. Weźmie w niej udział kilkudziesięcioro prelegentów i dyskutantów z instytucji badawczych i akademickich Polski, Izraela, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Australii, zarówno uznanych naukowców, jak i badaczy młodszego pokolenia. Celem konferencji jest zaprezentowanie rezultatów najnowszych badań naukowych poświęconych polityce niemieckiej w pierwszych latach okupacji, a także różnic w kolektywnej pamięci o tych wydarzeniach w różnych kręgach kulturowych.

Konferencję zainauguruje wykład prof. Stephana Lehnstaedta pt. „Oczami okupanta. Zwyczajni Niemcy patrzą na Polskę”. W pierwszym panelu konferencji specjaliści z Polski i Izraela przybliżą tragiczne położenie ludności żydowskiej w początkowym okresie okupacji niemieckiej w Polsce na przykładzie losu żołnierzy żydowskich z Poznańskiego, mieszkańców gett z dystryktu radomskiego i lubelskiego, a także gmin żydowskich z małych miasteczek w świetle świadectw z archiwów Oneg Szabat. Następne wystąpienia poświęcone zostaną wybranym aspektom życia pod okupacją niemiecką, takim jak: organizacja pracy przymusowej w początkowym okresie wojny, rywalizacja sportowej ludności żydowskiej i nieżydowskiej na Górnym Śląsku, czy różnicom w traktowaniu społeczności polskiej i żydowskiej na przykładzie dystryktu lubelskiego.

W części poświęconej niemieckiej polityce ludnościowej wobec różnych grup etnicznych wygłoszone zostaną referaty na temat Niemieckiej Listy Narodowej i technik separowania Polaków od Niemców, prześladowań Romów w pierwszych miesiącach okupacji oraz położenia volksdeutschów w Generalnym Gubernatorstwie na przykładzie dystryktu krakowskiego. Pierwszy dzień obrad zamknie sesja specjalna poświęcona nowej encyklopedii getta warszawskiego przygotowywanej przez Żydowski Instytut Historyczny.

Drugi dzień obrad będzie dzielił się na trzy sekcje merytoryczne, poświęcone kolejno porównaniu pamięci polskiej i pamięci żydowskiej, dziejom polskich Żydów w Związku Sowieckim do 1941 roku oraz badaniom przyczynkarskim do historii getta warszawskiego. W pierwszym panelu konferencyjnym omówione zostaną wspomnienia dziecięcych robotników przymusowych z perspektywy polskiej i żydowskiej, percepcja tzw. Polenaktion wśród obecnych mieszkańców Zbąszynia, a także stosunki polsko-żydowskie w pierwszym okresie okupacji oraz życie w oblężonej Warszawie na podstawie wybranych pamiętników.

Druga sekcja koncentrować się będzie wokół zagadnień poświęconych działalności Kibucu w Wilnie, na losie ludności żydowskiej wschodniej Polski pod okupacją sowiecką oraz na stanie świadomości mieszkańców Związku Sowieckiego na temat prześladowań ludności żydowskiej w okupowanej Polsce.

W ostatnim panelu omówione zostaną zmiany przestrzenne zachodzące w Warszawie podczas okupacji na przykładzie kart pocztowych, przywództwo religijne rabina R. Szapiro w Warszawie w pierwszych miesiącach wojny, stosunek polskiego podziemia do ludności żydowskiej w stolicy oraz harcerska akcja pomocy dla mieszkańców getta warszawskiego znana pod kryptonimem „Akcja Żet”. Konferencję podsumuje prof. Daniel Blatman z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie.

Wszystkie panele konferencji 18 listopada odbędą się w siedzibie Żydowskiego Instytutu Historycznego (Tłomackie 3/5), zaś 19 listopada – w Centrum Konferencyjnym Zielna (ul. Zielna 37). Wystąpienia będą wygłaszane w językach polskim i angielskim, z tłumaczeniem symultanicznym.

Dr Jacek Młynarczyk, MGW

Zdj. MGW (na zdjęciu Aktualności dr Jacek Młynarczyk; poniżej plan konferencji)

Dzień I

Poniedziałek, 18 listopada

Żydowski Instytut Historyczny, Tłomackie 3/5

9:00 – 9:30

Powitanie uczestników

Moderator: Konrad Zieliński (UMCS W Lublinie/ Muzeum Getta Warszawskiego)

Albert Stankowski Dyrektor Muzeum Getta Warszawskiego

Paweł Śpiewak Dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego

Jan Rydel Członek Komitetu Sterującego Europejskiej Sieci

Pamięci i Solidarności

9:30 – 10:30

Wykład inauguracyjny

Stephan Lehnstaedt (Touro College Berlin)

Oczami okupanta. Zwyczajni Niemcy patrzą na Polskę, 1939-1940

Sesja 1

10:45 – 12:45

Prześladowania Żydów 1939-1941: perspektywa regionalna

Moderator: Daniel Blatman (Uniwersytet Hebrajski/ Muzeum Getta Warszawskiego)

  1. Szymon Pietrzykowski (Instytut Pamięci Narodowej, Poznań): Pole bitwy, internowanie, powrót i prześladowania: odyseja żołnierzy żydowskich z Poznańskiego (1939-1941)
  2. Jakub Chmielewski (Państwowe Muzeum na Majdanku/ UMCS w Lublinie): Między wykluczeniem a gettoizacją: los lubelskich Żydów pod okupacją niemiecką (wrzesień 1939 – marzec 1941)
  3. Lea Prais (Yad Vashem, Jerozolima): Małe miasteczka w okupowanej Polsce: spojrzenie na przeszłość w kontekście świadectw z archiwów Oneg Szabat
  4. Tomasz Domański (Instytut Pamięci Narodowej, Kielce): Prześladowania Żydów w prowincjonalnych gettach w dystrykcie radomskim (1939–1941)

12:45 – 14:00 Obiad

Sesja 2

14:00 – 15:30

Polacy, Żydzi i okupacja niemiecka: paradygmaty porównawcze

Moderator: Jacek Młynarczyk (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu/ Muzeum Getta Warszawskiego)

  1. Alicja Bartnicka (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu/ Muzeum Getta Warszawskiego): Organizacja pracy przymusowej dla ludności żydowskiej w Generalnym Gubernatorstwie (do 1941 r.)
  2. Martin Borkowski-Saruhan (Georg-August Universität Göttingen): Sport pod okupacją: Żydzi i nie-Żydzi na wschodnim Górnym Śląsku pod okupacją niemiecką, 1939-41
  3. Karolina Wasiluk (Katolicki Uniwersytet Lubelski): Losy Polaków i Żydów w latach 1939-1941 na przykładzie dystryktu lubelskiego

 

15:30 – 15:45 Przerwa kawowa

Sesja 3

15:45 – 17:15

Rasa a wzorce prześladowań: grupy etniczne w Polsce i polityka niemiecka

Moderator: Andrei Zamoiski (Freie Universität Berlin)

  1. Michał Turski (Historisches Institut/ Osteuropäische Geschichte, Giessen): Polityka apartheidu? Niemiecka lista narodowa oraz separacja Niemców i Polaków w Kraju Warty
  2. Isabel Röskau-Rydel (Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie): Volksdeutsche w Generalnym Gubernatorstwie na przykładzie dystryktu krakowskiego
  3. Alicja Gontarek (UMCS w Lublinie/ Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa): Prześladowania Romów w Okupowanej Polsce (1939-1941): typologia, strategie, konsekwencje

17-15 – 17:30 Przerwa kawowa

Sesja 4

17:30 -18:40

Sesja specjalna: Wprowadzenie do nowej encyklopedii getta Żydowskiego Instytutu Historycznego

Moderator: Andrzej Żbikowski (Żydowski Instytut Historyczny)

  1. Maria Ferenc Piotrkowska (Żydowski Instytut Historyczny): Założenia projektu „Encyklopedia getta” w kontekście najnowszych badań nad gettem warszawskim i humanistyki cyfrowej
  2. Katarzyna Person (Żydowski Instytut Historyczny): Elity getta warszawskiego przez pryzmat prac nad encyklopedią getta warszawskiego
  3. Justyna Majewska (Żydowski Instytut Historyczny): Program badań przemian gospodarczych w getcie warszawskim na podstawie konspektów „Oneg Szabat”

Dzień II

Wtorek, 19 listopada, Centrum Konferencyjne

Zielna, Zielna 37 (piętro 6)

Sesja 5

9:30 – 11:30

Pamięć żydowska – pamięć polska: podobieństwa i Różnice

Moderator: Małgorzata Pakier (Europejska Sieć Pamięć i Solidarności)

  1. Andrzej Kirmiel (Muzeum Ziemi Międzyrzeckiej): „Polenaktion” w Zbąszyniu i percepcja tych wydarzeń przez obecnych mieszkańców miasta
  2. Sara Bender (Uniwersytet w Hajfie): Życie w oblężeniu: Warszawa, wrzesień 1939 r. we wspomnieniach Simchy Korngolda
  3. Anna Ciałowicz (Instytut Pileckiego): Stosunki polskożydowskie od września do grudnia 1939 r. w świetle wspomnień Reuwena Feldszuha
  4. Johannes-Dieter Steinert (University of Wolverhampton): Być dzieckiem i robotnikiem przymusowym w okupowanej Polsce: wspomnienia dzieci polskich i żydowskich

11.30 – 11.45 Przerwa kawowa

Sesja 6

11:45 – 13:15

Polscy Żydzi a Związek Sowiecki, 1939-1941

Moderator: Sara Bender (Uniwersytet w Hajfie)

  1. Daniela Ozacky-Stern (Moreshet Archives/ Bar Ilan University): Kibuc w Wilnie na początku okupacji niemieckiej w świetle dokumentów i świadectw
  2. Vasyl Gulay (Lviv Polytechnic National University): Żydzi w Małopolsce Wschodniej na początku drugiej wojny światowej
  3. Andrei Zamoiski (Freie Universität Berlin): „O piekle [jakie] miasta żydowskie doświadczyły w Polsce, zapewne już wiesz…”. Co ludzie w ZSRS wiedzieli o prześladowaniach Żydów w okupowanej przez Niemców Polsce (1939-1941)

Sesja 7

16:00 – 18:00

Zintegrowane perspektywy badań nad historią getta warszawskiego

Moderator: Hanna Węgrzynek (Muzeum Getta Warszawskiego)

  1. Anna Hirsh (Jewish Holocaust Centre, Melbourne): “Tego już nie ma …”. Pocztówki z Warszawy, okupowana Polska 1939- 1941
  2. Daniel Reiser (Herzog Academic College/ Zafat Academic College): Wiara i przywództwo duchowe R. Szapiro w pierwszych miesiącach okupacji
  3. Adam Puławski (Ośrodek “Brama Grodzka – Teatr NN” w Lublinie): Polskie podziemie wobec ludności żydowskiej Warszawy (1939-1941)
  4. Dorota Siepracka (Instytut Pamięci Narodowej, Łódź): “Akcja Żet”: Harcerska akcja pomocy dla getta warszawskiego. Zapomniany rozdział historii getta

warszawskiego?

18:00 – 18:30 Zakończenie konferencji, uwagi podsumowujące:  Daniel Blatman (Uniwersytet Hebrajski/ Muzeum Getta Warszawskiego)




Program międzynarodowej konferencji naukowej MGW – 18-19 listopada 2019




Fotorelacja ze szkolenia dla nauczycieli i edukatorów

Fotorelacja ze szkolenia dla nauczycieli i edukatorów

„Warszawskie Getto – Treblinka – Majdanek” to temat trzydniowego, bezpłatnego szkolenia, które odbyło się w dniach 25-27 października

31 października, 2019

Pierwszego dnia, w piątek 25 października, uczestnicy poznali w Austriackim Forum Kultury na ulicy Próżnej 7/9 ofertę edukacyjną MGW. Mieli też okazję wziąć udział w warsztatach dr Wiesławy Młynarczyk – głównego specjalisty ds. edukacji – oraz w spacerze po terenie getta warszawskiego, poprowadzonym przez Jagnę Koftę z działu edukacji MGW. W sobotę 26 października uczestnicy zwiedzili Muzeum Treblinka, a w niedzielę – Państwowe Muzeum na Majdanku. Wysłuchali tam wykładu i wzięli udział w warsztatach.

Anna Kilian

Zdj. Maja Nowak (MGW)

GALERIA